Po bezbramkowych 90 minutach i całkiem emocjonującej dogrywce okraszonej dwoma golami, reprezentacja Peru pokonała Kolumbię i awansowała do półfinału turnieju.
Na dobry początek swój mecz rozegrały drużyny Kolumbii i Peru. Już od samego początku trener tej drugiej, Sergio Markarian, ustawił drużynę defensywnie z nastawieniem na kontrataki, które przyniosły choćby remis z Urugwajem. Kolumbijczycy natomiast dość spokojnie odprawili z kwitkiem zespoły z grupy A na czele z Argentyną. Niestety, mimo iż remis w tym spotkaniu w grę nie wchodził, to obie drużyny przez pierwsze dziesięć minut grały bardzo spokojnie i bez żadnego pośpiechu. Chaos wkradł się jednak w szeregi zawodników „Loc Cafeteros”, którzy w środku pola bardzo często tracili piłkę. Mimo dość niemrawej i mało aktywnej postawy zawodników z ofensywy, to drużyna peruwiańska stworzyła sobie dogodną okazję do strzelenia gola. Niestety, podanie Vilcheza w kierunku Guerrero zostało przecięte przez Mario Yepesa.

Mecz układał się tak fatalnie, że kibice zasypiali. Dopiero w 26. minucie Falcao do spółki z Guarinem wpłynęli na poprawę atrakcyjności spotkania. Ten drugi bowiem celnie dośrodkował w pole karne, lecz piłka po uderzeniu nogą przez napastnika Porto jedynie poleciała nad poprzeczką. Trzy minuty później z ripostą wyszedł ponownie Guerrero, lecz piłka ponownie minęła o kilka centymetrów słupek bramki strzeżonej przez Luisa Martineza. Zawodnicy Peru dość umiejętnie zwalniali grę, co jedynie podirytowało kibiców, którzy jednak nie bardzo byli na stadionie w Cordobie słyszalni. W 33. minucie Vargas nie pokonał kolumbijskiego bramkarza, a trzy minuty później odpowiadający Dayro Moreno po stałym fragmencie gry minimalnie się pomylił.
Mecz jednak przypominał koszmary fazy grupowej, gdzie podobnych atrakcji było co nie miara. Jakby na sam koniec z letargu po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzałem głową kibiców obudzić próbował Mario Yepes, ale po tym zagraniu fani mogli się tylko przewrócić się na drugi bok. Po pierwszej połowie utrzymał się więc bezbramkowy remis.
Druga odsłona meczu miała być zwiastunem lepszej gry. Zwłaszcza dla „Cafeteros”, którzy jako faworyci rozegrali najgorszą połówkę podczas trwania turnieju. W 48. minucie na dzień dobry William Chiroque, schodząc do środka, uderzył z ok. 16 metrów do bramki, ale wyciągnięty jak struna Martinez zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Co gorsza dla Kolumbii, dwie minuty później Guerrero z drugiej strony boiska oddał strzał, lecz powstrzymał go ponownie kolumbijski bramkarz. „La Blanquirroja” bardzo skutecznie karcili swoich rywali wysokim pressingiem. Jakby tego było mało, Yepes nieczysto trafił w futbolówkę, którą przechwycił Guerrero. Ten bez namysłu odegrał z piętki do Lobatona, ale tym razem uderzenie nie było tak mocne i bez trudu wyjątkowo pracowity Martinez schwytał piłkę w swoje ręce.











