Polonia Bytom pokonała przed własną publicznością Sandecję Nowy Sącz 2:1. Gole dla gospodarzy zdobyli Martin Baran oraz Daniel Mąka. Natomiast bramkę dla „Biało-czarnych” strzelił Arkadiusz Aleksander.
Na inaugurację rundy wiosennej Polonia Bytom na własnym obiekcie podejmowała zespół Sandecji Nowy Sącz. Dla gospodarzy był to niezwykle ważny sprawdzian, zważywszy na aspekt psychologiczny, ponieważ drużyna dowodzona przez Dariusza Fornalaka podczas zimowej przerwy została całkowicie przemeblowana. Do drużyny z Bytomia przybyło 14 nowych graczy. Natomiast odeszło aż 16. Wszystko to było pokłosiem chwilowego zniesienia zakazu transferowego, który szybko został przez PZPN przywrócony.

Odmieniona Polonia Bytom od pierwszej minuty starała się dyktować warunki na stadionie przy Olimpijskiej. Jednak przewaga w utrzymaniu piłki nie dała gospodarzom okazji na stworzenie sobie klarownej okazji strzeleckiej. Taki scenariusz boiskowych wydarzeń trwał jednak tylko do czasu. W 17. minucie podopieczni Dariusza Fornalaka objęli jednobramkowe prowadzenie. Kapitalne dośrodkowanie z rzutu rożnego egzekwowanego przez Pawła Alancewicza na gola zamienił Martin Baran.
Pięć minut po tym jak bytomianie zdobyli gola na 1:0, straty starał się wyrównać Dariusz Gawęcki. Pomocnik Sandecji oddał strzał zza linii 16 metrów, ale uderzenie to zostało zablokowane przez jednego z obrońców rywali. Kolejne warte odnotowania zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Marcina Cabaja miało miejsce w 29. minucie spotkania. Na strzał zza pola karnego pozwolił sobie Piotr Kosiorowski. Jednak futbolówka po jego uderzeniu zatrzymała się w dłoniach golkipera „Czerwono-niebieskich”.
Ostatnie fragmenty pierwszej części meczu podniosły jeszcze odrobinę ciśnienie miejscowym kibicom, gdyż swojej szansy, oddając strzał z rzutu wolnego, szukał Filip Burkhardt. Aczkolwiek uderzenie urodzonego w Poznaniu zawodnika zostało zablokowane przez szczelnie ustawiony mur polonistów i ostatecznie pierwsze trzy kwadranse zakończyły się rezultatem 1:0.

Po zmianie stron coraz częściej do głosu dochodzili piłkarze z małopolski, którzy za sprawą Gawęckiego i Burkhardta niepokoili Marcina Cabaja. Na nic się to jednak zdało. Ewidentnie zespół z Nowego Sącza nie miał pomysłu na grę, co wykorzystali gospodarze. Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej odsłony kapitalną kontrę wyprowadził Szkatuła, który dograł piłkę do Hermesa. Były piłkarz Korony Kielce obsłużył wyśmienitym podaniem Daniela Mąkę, a kapitanowi dwukrotnych mistrzów Polski pozostało tylko dopełnienie formalności i umieszczenie futbolówki w bramce Sandecji. Wynik 2:0 stał się zatem faktem.











