Nie od dziś wiadomo, że HSV to nie klub, to stan umysłu. Bycie kibicem klubu z Hamburga jest równie łatwe, co próba skakania z wysokości trzeciego piętra bez odniesienia urazów. Generalnie – ból, łzy i rozpacz. Pora na kolejny cios.Najsłynniejszym kibicem HSV jest Klaus-Michael Kühne. To przedsiębiorca, który na swojej firmie logistyczno-transportowej dorobił się majątku szacowanego na około siedem miliardów euro. Może więc pozwolić sobie na takie fanaberie jak ściągnięcie Rafaela van der Vaarta za 13 milionów euro, pożyczenie klubowi 25 milionów na letnie transfery (w tym roku) czy dopinanie budżetu skutecznie dziurawionego przez bardzo przeciętnych piłkarzy. To jednak koniec sielanki w Hamburgu. Nadchodzi era zaciskania pasa.
Długi, długi… i więcej długów
Problem w tym, że istnieje uzasadniona obawa, iż Hamburger SV nie dostanie nawet licencji na grę w Bundeslidze w przyszłym sezonie. Wszystko przez długi, które gromadzą się od lat i, co gorsza, nie zmniejszają się. Sytuację ratował zwykle Kühne, ale wiadomo już, że tym razem tak się nie stanie. W maju wprowadzono projekt „HSV Plus”, który miał rozdzielić sekcję piłkarską od reszty klubu i w ten sposób przyciągnąć potencjalnych inwestorów. Twarzą tej transformacji miał być już wspominany kilkukrotnie w tym tekście 77-letni inwestor. Po pół roku nikt jednak nie jest skłonny do łożenia pieniędzy na klub niepewny swojej przyszłości.
W związku z tym cierpliwość traci też Kühne, który zażądał od klubu zwrotu 25 milionów euro. HSV liczyło, że ta suma zostanie zamieniona na akcje w klubie (7,6%) i kompletnie nie uwzględniało oddania tej kwoty. Pieniądze mają trafiać do Kühnego w przeciągu trzech lat (wraz z milionem odsetek), ale jest to marne pocieszenie dla „Bundesliga-Dino”. Ich sytuacja i bez tego jest niewesoła. Bieżące zadłużenia wynoszą około 100 milionów euro, a budżet płacowy na trwający sezon – zamiast zostać zredukowany do 38 milionów euro – rozrósł się do 50 milionów euro. Jakby tego było mało, HSV będzie musiało oddać fanom środki, które ci przeznaczyli na centrum młodzieżowe. W mediach jeszcze nieśmiało, ale coraz częściej wspomina się o tym, że HSV może zostać zmuszone do sprzedaży swojego stadionu!
Oczywiście w klubie zrobią wszystko, by do tego nie doszło. Wiadomo już, że nie zostaną przedłużone kontrakty z zarabiającymi najwięcej: Westermannem i van der Vaartem. Oprócz nich umowy wygasają aż 12 piłkarzom, co oznacza, że latem wydane zostaną kolejne pieniądze na nowych zawodników. Z kolei zimą w Hamburgu może odbyć się prawdziwa wyprzedaż. Zarządcy chcieliby zasilić budżet przez sprzedaż: René Adlera, Marcella Jansena, Ivo Ilicevica i Tolgay’a Arslana.
Koniec z przegrywaniem
– Wraz ze wzrostem mojego zaangażowania na rzecz HSV, chcę podkreślić pełne zaufanie do nowego Zarządu klubu, z nadzieją, że uda się znacząco wzmocnić zespół – tak jeszcze w sierpniu wypowiadał się Kühne, gdy pożyczał pieniądze na transfery nowych piłkarzy. – Zakupili kilku drogich zawodników, ale oni nadal nie potrafią utworzyć zespołu. Nie potrafią się zgrać ze sobą, nie potrafią rozegrać piłki i raz po raz zawodzą. Ja naprawdę zainwestowałem już za dużo pieniędzy w to hobby – to już wypowiedź sprzed kilku dni.










