Grudzień zawsze był niezwykle intensywnym miesiącem w angielskiej piłce klubowej. W obecnym roku sytuacja wykroczyła jednak poza wszelkie normy. Na brak zajęcia nie narzekają już nie tylko zawodnicy oraz menedżerowie, lecz także klubowi działacze. Wszystko przez brexit, który na dobre zmieni angielski futbol. Oficjalnie przez wzgląd na dobro narodowej reprezentacji. W praktyce jednak zmiany dadzą federacjom jeszcze większą kontrolę nad klubami. Słowem, lepiej nie będzie.
Kończący się rok na pewno można określić mianem niezwykłego. Także w futbolu, bo z racji pandemii miały przecież miejsce niespodziewana przerwa w rozgrywkach, przełożenie wielkich turniejów z udziałem reprezentacji narodowych czy powszechne zamknięcie trybun. W angielskiej piłce nie brakowało natomiast zakulisowych walk o władze. Projekt Restart, czyli plan wznowienia poprzedniej kampanii, podzielił kluby Premier League, choć ostatecznie doszło do konsensusu.
Trudne rozmowy na temat dokończenia minionego sezonu były jednak zaledwie preludium do wydarzenia, które wstrząsnęło futbolem w kraju nad Tamizą. Projekt Big Picture, czyli w skrócie plan przejęcia władzy przez najbogatsze kluby angielskiej ekstraklasy, był istnym puczem. Policzkiem wymierzonym w stronę krajowej federacji oraz działaczy Premier League. Przewrót jednak się nie powiódł, a na rewanż ze strony władz nie trzeba było długo czekać.
Brexit, czyli demonstracja siły
Idealną okazją okazało się opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Choć sama decyzja zapadła oczywiście znacznie wcześniej, to przez naprawdę długi okres nie było wiadomo, jak dokładnie brexit wpłynie na angielski futbol. A wpłynie negatywnie, przynajmniej patrząc z punktu widzenia klubów. Władza federacji i pozostałych związków będzie jeszcze bardziej widoczna. To pokazuje lista zmian opublikowana na początku grudnia.
Po tym jak Brexit wejdzie w życie, czyli 1 stycznia, każdy z zagranicznych graczy będzie musiał otrzymać pozwolenie na pracę. Dotąd podobnego dokumentu potrzebowali tylko gracze spoza Unii Europejskiej. A fakt, że sam proces przyznawania zezwolenia od lat budzi kontrowersje, jest powszechnie znany.
Z jednej strony istotne są punkty, które konkretny zawodnik otrzymuje m.in. za występy w reprezentacji. Z drugiej, w kadrze grać wcale nie musi, bo jak specjalna komisja zechce, to i tak pozwolenie dostanie. Przez opisany proces wielu utalentowanym zawodnikom do Premier League. Naiwnie jest sądzić, że w przyszłości będzie inaczej.











