Olympique Marsylia zremisowała z Borussią M’Gladbach 2:2. Remis w końcówce spotkania uratował Juan Arango, ale najładniejszą bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego zdobył Joey Barton. Oprócz nich trafiali jeszcze Mike Hanke i Jordan Ayew.
Osoby, które nieco spóźniły się na mecz, nie straciły zupełnie nic. Z boiska wiało nudą, obie drużyny wyraźnie badały się nawzajem i nie chciały popełniać głupich błędów. Lepiej wyglądali gospodarze, którzy szybciej zaczęli się rozkręcać. Aktywni byli szczególnie bracia Ayew, jednak Marsylia stworzyła zagrożenie dopiero po kwadransie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego z piłką minął się Ter Stegen, Diawara zgrał do Remy’ego, który uderzył na bramkę. Na posterunku nie było Ter Stegena, ale futbolówkę z linii bramkowej wybił Wendt. Kolejne dwa rzuty rożne już zagrożenia nie przyniosły, a Borussia wyprowadziła kontrę. Zakończona ona została złym podaniem, ale obrońcę aż do linii końcowej naciskał Arango i to się opłaciło. Cheyrou zagrał piłkę wprost pod nogi Wenezuelczyka, który minął rywala, podniósł głowę i świetnie zagrał do środka. Tam Hanke nie miał nic innego do zrobienia, jak z najbliższej odległości wpakować piłkę do siatki, dzięki czemu M’Gladbach objęło prowadzenie.
Po zdobytej bramce goście jeszcze bardziej się cofnęli i ograniczyli swoje działania na boisku wyłącznie do wybijania piłek. Mimo wszystko to właśnie „Źrebaki” potrafiły sobie stworzyć lepszą sytuację podbramkową. Wynikało to z tego, iż mimo zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki marsylczycy swoje akcje rozgrywali wolno, niedokładnie i w bardzo przewidywalny sposób. W 40. minucie Hanke dostał piłkę na połowie boiska, z ogromną łatwością minął dwóch obrońców, ale zamiast podawać do Arango, zdecydował się na strzał ze skraju pola karnego. Nie uderzył czysto futbolówki i ta wylądowała w bocznej siatce. Pierwsza połowa na pewno nie porwała kibiców i najchętniej wszyscy by o niej zapomnieli.
W drugiej części meczu Marsylia nieco przyspieszyła, ale to nadal nie zaspokajało kibiców na Stade Velodrome, którzy coraz częściej wygwizdywali piłkarzy. Słaby poziom spotkania w pewnym stopniu zrekompensował gol, którego zdobyli gospodarze. Barton zdecydował się na bezpośrednie uderzenie z rzutu rożnego. Kapitalnie podkręcił piłkę, a ta przeleciała nad Ter Stegenem i wpadła do bramki. Po pierwszej groźnej akcji w tym meczu było już 2:1. Brouwers stracił futbolówkę na rzecz Jordana Ayew, ten zbiegł z lewej strony do środka i z linii pola karnego ładnym strzałem pokonał bramkarza.
Przed ostatnim kwadransem Lucien Favre wykorzystał wszystkie zmiany, jednak nie wpłynęły one na grę jego zespołu. Co prawda goście zaczęli atakować większą liczbą zawodników, ale nadal nie mieli pomysłu, jak dobrać się do skóry lepiej dysponowanemu rywalowi. To dawało szanse marsylczykom na skontrowanie przeciwnika, jednak w tych szybkich atakach brakowało nieco dokładności. Za to w 82. minucie świetną okazję miała Borussia. Arango zagrał piłkę między nogami rywala, a Mlapa musiał zrobić to, co Hanke w pierwszej połowie, czyli dostawić stopę. Nie trafił jednak dobrze w piłkę, która po jego zagraniu zmierzała w stronę linii bocznej.










