W 3. kolejce Ligi Europejskiej Borussia Moenchengladbach pokonała na własnym boisku Olympique Marsylia. Dzięki bramkom Daemsa z rzutu karnego i rezerwowego Mlapy gospodarze wygrali 2:0 i zrównali się punktami z zawodnikami z południa Francji.
Przed meczem Borussia M’Gladbach miała tylko jeden punkt i zajmowała 3. miejsce w grupie C. Z kolei Marsylia w pierwszych dwóch meczach zanotowała zwycięstwo oraz remis i była liderem. Gospodarze, chcąc liczyć się w walce o awans do dalszej fazy rozgrywek, nie mogli pozwolić sobie na stratę punktów, za to zwycięstwo gości postawiłoby ich w komfortowej sytuacji.
W pierwszych minutach meczu optyczną przewagę posiadali gracze z Francji. Utrzymywali się oni długo przy piłce i próbowali wciągnąć gospodarzy na własną połowę boiska. Jednak częstsze posiadanie piłki przez zawodników z Marsylii nie przyniosło im sytuacji bramkowych.
Dopiero w 14. minucie meczu zrobiło się gorąco pod bramką Borussii Moenchengladbach. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Valbuenę golkiper gospodarzy, Ter Stegen, minął się z piłką, na którą czekał już Loic Remy. Napastnik OM uderzył futbolówkę głową, jednak minęła ona o centymetry światło bramki. Kolejne minuty upłynęły również pod dyktando francuskich piłkarzy, lecz ich długo konstruowane ataki kończyły się daleko od bramki gospodarzy.
Po dość ostrej reakcji trenera niemieckiego zespołu na poczynania swoich podopiecznych piłkarze Borussii zaczęli dochodzi do głosu. W 31. minucie meczu sędzia odgwizdał rzut wolny dla gospodarzy. Obrońca Marsylii, Kabore, próbując blokować strzał Arango, dotknął piłkę ręką i arbiter nie miał innego wyjścia, jak wskazać na rzut karny. Pewnym egzekutorem „jedenastki” był Daems, który otworzył wynik spotkania.
Gospodarze poszli za ciosem i chcieli szybko podwyższyć prowadzenie. Najpierw z rzutu wolnego Mandandę próbował pokonać Arango, a chwilę później francuscy obrońcy zdążyli przeszkodzić w ostatnim momencie napastnikowi Borussii, de Jongowi. Zawodnicy Marsylii po utracie bramki robili wrażenie zagubionych i nieporadnych, ale na przerwę udało im się zejść tylko z jedną bramką straty.
Przerwa w grze dobrze podziałała na zawodników Eliego Baupa. Wrócili oni do gry z początkowych minut meczu i przejęli kontrolę. Mimo to, podobnie jak w pierwszej części spotkania, zawodnikom Marsylii trudno było stworzyć sobie dogodne sytuacje do zdobycia bramki. Niemiecka obrona grała bardzo solidnie i nie dopuszczała do zagrożenia pod bramką Ter Stegena.
W 62. minucie po błędzie Mandandy było bardzo groźnie pod bramką gości. Bramkarz OM po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wypuścił piłkę z rąk, do której próbował dopaść de Jong. Napastnik Borussii miał jednak trudne zadanie, gdyż na jego drodze stanęło czterech obrońców, którzy skutecznie zażegnali niebezpieczeństwo. W 65. minucie meczu na boisku pojawił się zawodnik gospodarzy, Mlapa, który zastąpił kontuzjowanego de Jonga. Już dwie minuty później dopiero co wprowadzony napastnik mógł cieszyć się ze zdobycia bramki. Po wygranej walce o piłkę z Bartonem Mlapa fantastycznym strzałem zewnętrzną częścią stopy pokonał bezradnego Mandandę. Borussia prowadziła już 2:0.










