Hiszpański trend w ŁKS-ie panuje nie od dziś. Strzał w dziesiątkę ze sprowadzeniem Daniego Ramireza zapoczątkował falę transferów piłkarzy z Hiszpanii do klubu z alei Unii 2. A że dyrektor sportowy ŁKS-u – Krzysztof Przytuła – chętnie sięga po zawodników z Półwyspu Iberyjskiego, to latem do Łodzi zawitało dwóch kolejnych piłkarzy z tamtego rejonu Europy. W tym Javi Moreno, który już zaczął pobudzać apetyty łódzkich kibiców przed startem rozgrywek Fortuna 1. Ligi.
I choć po zaledwie paru sparingach można powiedzieć o Hiszpanie jeszcze niewiele, to i tak część swoich walorów Moreno już zdążył zaprezentować. Znakomite przyśpieszenie, bardzo zgrabny i dokładny drybling – Łódzki Klub Sportowy może mieć bardzo dużo pożytku z 24-latka. Kluczowy okaże się jednak boiskowy sposób wykorzystania umiejętności Hiszpana.
Od Ramireza do Moreno
Gdy w 2018 roku ŁKS ściągał Daniego Ramireza na jeszcze jednotrybunowy obiekt przy alei Unii 2, wielu pukało się w głowę. No bo komu potrzebny był zagubiony Hiszpan, który nie dość, że przepadł w przeciętnym Stomilu Olsztyn, to jeszcze nie był w stanie normalnie komunikować się z zespołem? Wybór działaczy ŁKS-u, który z pozoru wydawał się bardzo nierozsądny, ostatecznie okazał się kapitalny. Zatem w Łodzi postanowiono pójść hiszpańską drogą.
Przed startem sezonu ekstraklasowego sięgnięto po wizualnego sobowtóra Ramireza – Pirulo – który na dobre odpalił dopiero kampanię później. Zimą zaś utrzymanie próbowano ratować trójką Moros Gracia, Dominguez oraz Corral, koniec końców nieskutecznie. Lecz z biegiem czasu wszyscy zaczęli się w pełni aklimatyzować w łódzkich standardach i dawać Łódzkiemu Klubowi Sportowemu coraz więcej boiskowej jakości już w 1. lidze.
Pirulo z Dominguezem ostatecznie nie wciągnęli ŁKS-u z powrotem do ekstraklasy, ale przygotowali podwaliny pod przyszłoroczny awans. I aby sezon 2021/2022 okazał się ostatnim „Rycerzy Wiosny” w 1. lidze, jeszcze większy nacisk położono na hiszpański styl gry. Na stadion im. Władysława Króla trafili trener Kibu Vicuña, obrońca Nacho Monsalve oraz skrzydłowy Javi Moreno.
I ten ostatni już zaczął przekonywać do siebie kibiców łódzkiego klubu. Wydaje się być modelem zawodnika, którego od pewnego czasu ŁKS u siebie nie miał. Największą niewiadomą pozostaje na tę chwilę kwestia wykorzystania 24-latka, aby nie dublował on pozycji zajmowanej przez Pirulo. Bo jak pokazał zeszły sezon, 29-letni Hiszpan jest postacią w ŁKS-ie kluczową i posadzenie go na ławce w zasadzie nie wchodzi w grę.
Javi Moreno sobowtórem Pirulo?
Ale właśnie, przede wszystkim trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy Javi Moreno może być postrzegany jako kopia Pirulo i jego naturalny substytut. Wspólnych mianowników znajdzie się pewnie sporo. Podobne warunki fizyczne, gra oparta na ponadprzeciętnym jak na polskie warunki dryblingu, znakomite wyszkolenie techniczne, wiodąca lewa noga. Jakby nie patrzeć, obu panów łączyć może dużo.












