W ostatniej kolejce sezonu I ligi Bogdanka Łęczna zremisowała w meczu pełnym emocji z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli. Bogdanka zajęła 6. miejsce, Termalica zaś 5.
Obie drużyny do spotkania podchodziły bez większej presji, grającym zespołom nic dobrego, ani złego nie mogło się bowiem już przydarzyć. Na początku atakowała Bogdanka, jednak dwójkowe akcje Tomasa Pesira oraz Michała Renusza nie przyniosły poważnego zagrożenia. W 12. minucie jednak wspaniałą sytuację miał zawodnik gości, Piotr Ceglarz. Zawodnik Termaliki znalazł się na 11. metrze od bramki Bogdanki, uderzył mocno, ale piłka minęła bramkę Sergiusza Prusaka.

W kolejnych minutach nadal atakowali gospodarze. W 20. minucie Michał Zuber dograł bardzo dokładnie do znajdującego się w polu karnym Renusza, jednak ten nie poradził sobie z broniącym bramki gości Maciejem Budką. Minutę później swoją okazję miał także Radosław Bartoszewicz. Niewiele w tej sytuacji brakowało do tego, by po mocnym strzale zawodnika gospodarzy padła bramka dająca prowadzenie, jednak piłka minęła słupek bramki gości.
Jeszcze przed przerwą Bogdanka powinna prowadzić. W sytuacji sam na sam znalazł się Wojciech Łuczak. Będący w ostatnio dobrej formie zawodnik nie znalazł jednak sposobu na Macieja Budkę, który instynktownie nogą wybronił strzał piłkarza gospodarzy. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i obie drużyny schodziły do szatni przy stanie remisowym.
W drugiej połowie znów optyczną przewagę miała ekipa Bogdanki Łęczna. Dziesięć minut po wznowieniu gry w bardzo dobrej sytuacji spudłował Paweł Magdoń. Na strzał Magdonia kilka minut później odpowiedział Emil Drozdowicz, jednak piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek.
Swoje okazje w tym meczu mieli także goście z Niecieczy. Doświadczony Dariusz Pawlusiński znalazł się w sytuacji sam na sam z Sergiuszem Prusakiem, ale uderzył w boczną siatkę bramki. W ostatnich dziesięciu minutach oba zespoły grały bardzo chaotycznie. Bogdanka w tym spotkaniu przyzwyczaiła do tego, że atakuje dużą liczbą graczy, więc podobnie było pod koniec. Szczęścia próbowali Bartoszewicz i Nildo – obie próby były nieskuteczne.
Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, jednak z wielkim wskazaniem na gospodarzy. Bogdanka Łęczna mogła wygrać, lecz jej zawodnicy mieli zwichrowane celowniki i w kluczowych momentach pudłowali.











