Pogoń Szczecin zdeklasowała 2. w tabeli Bogdankę Łęczna, wygrywając 4:0. Dzieła zniszczenia dokonali Edi i Djousse, którzy doskonale współpracowali ze sobą na boisku.
Pogoń Szczecin nie radzi sobie w bieżącym sezonie najlepiej, z kolei Bogdanka wręcz przeciwnie. Łęcznianie zajmowali przed 13. kolejką I ligi 2. miejsce i mają uzasadnione aspiracje do walki o awans do ekstraklasy. Początek należał jednak do gospodarzy. W 17. minucie Frączczak wyłożył piłkę jak na tacy Djousse, jednak Kameruńczyk w doskonałej sytuacji nie trafił w futbolówkę. Na szczęście dla szczecinian jak spod ziemi przed bramką wyrósł Kolendowicz, który wepchnął piłkę do pustej bramki.

W pierwszej połowie wynik się nie zmienił, za to w drugiej działo się bardzo dużo, głównie z inicjatywy piłkarzy Pogoni. Już w 47. minucie celnie strzelał Edi, jednak sędzia dopatrzył się pozycji spalonej. Co się odwlecze, to nie uciecze – tym razem odwlekło się tylko o 15 minut. Edi nie dał możliwości sędziemu na jakąkolwiek inną reakcję niż uznanie gola, gdyż trafił do siatki bezpośrednio z rzutu rożnego! Minutę później za niewykorzystanie doskonałej sytuacji w pierwszej połowie zrehabilitował się Djousse. Trzeba jednak przyznać, że na największe brawa za tę akcję zasłużył ponownie Edi. Gdyby Kameruńczyk zmarnował tę sytuację, to trener Sasal musiałby zdjąć go z boiska, chyba że wcześniej dostałby zawału…
Bogdanka była na kolanach i błagała rozkręconych szczecinian o najniższy wymiar kary. Jednak te błagania nie zostały wysłuchane. Łęcznian pogrążyła dwójka Djousse – Edi, a perfekcyjna podcinka tego ostatniego była godna najlepszych gwiazd światowego futbolu. Pogoń pewnie zwyciężyła z bardzo silnym rywalem, dodatkowo w znakomitym stylu, czyżby był to znak, że teraz przed szczecinianami prosta droga do ekstraklasy? O tym dowiemy się w najbliższych kolejkach I ligi.











