Bogdanka Łęczna wygrała na własnym obiekcie z Arką Gdynia 2:1. Bohaterem spotkania był Wojciech Łuczak, który zdobył dwa gole dla gospodarzy. Trafienie dla gości zanotował Nwaogu. Trzy punkty przybliżyły podopiecznych Piotra Rzepki do miejsca gwarantującego awans.
Pierwsza połowa spotkania w Łęcznej stała na bardzo wysokim poziomie. Zawodnicy, mimo towarzyszącego im upału, stworzyli ciekawe widowisko okraszone sporą liczbą sytuacji podbramkowych.
Gospodarze dość szybko wyszli na prowadzenie. Już w 9. minucie meczu w doskonałej sytuacji znalazł się będący w dobrej formie pomocnik Bogdanki, Wojciech Łuczak. Będąc praktycznie oko w oko z bramkarzem, oddał pewny strzał, a po chwili mógł się cieszyć ze zdobytego gola.

Arka na dobrą sprawę nie zdążyła się otrząsnąć, a przegrywała już 2:0. Kapitalną piłkę zagrał Pesir. Podanie trafiło do Łuczaka, który po raz kolejny znalazł się sam na sam ze Szlagą. Pomocnik gospodarzy zachował stoicki spokój i bez większego problemu uderzeniem w długi róg zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu.
Gdynianie starali się odrobić straty. To oni prowadzili grę. Bogdanka dobrze się jednak broniła. Gospodarze starali się także wyprowadzać kontry, które bardzo często zagrażały bramce Szlagi.
Po pół godzinie gry niezłą sytuację strzelecką miał Benat. Po zagraniu od Nwaogu piłkarz Arki zdecydował się oddać strzał, który został jednak obroniony nogami przez Prusaka. Po chwili odpowiedzieli gospodarze. Szybko wyprowadzoną akcję strzałem z linii pola karnego próbował kończyć Renusz. Futbolówka zatrzymała się tylko na słupku, co sprawiło, że zawodnik z Łęcznej mógł jedynie ukryć twarz w rękach.
Kilka minut później wymarzoną szansę na skompletowanie hat-tricka miał Łuczak. Pomocnik wykorzystał fatalny błąd obrońców, przejął piłkę i pomknął z nią w kierunku bramki. Wydawało się, że za moment marzenia Arki o punktach prysną. Uratował je jednak Szlaga, który z tej sytuacji wyszedł zwycięsko.
Przed przerwą Arka miała jeszcze kilka okazji po stałych fragmentach gry. Jedno z dośrodkowań trafiło na głowę Wallaca. Ten uderzył jednak ponad bramką.
Od początku drugiej części gry Arka postanowiła zaatakować bramkę gospodarzy z większym impetem. Dobrze spisywał się jednak Sergiusz Prusak, który wyłapywał większość dośrodkowań przyjezdnych. Golkiper bogdanki bezradny był jednak w 61. minucie. To właśnie wtedy gdynianie wymianą podań na jeden kontakt rozmontowali defensywę gospodarzy. Futbolówkę zagraną w pole karne również z pierwszej piłki uderzył Nwaogu. Ta wpadła tuz przy krótkim słupku. Trafienie Nwaogu pozytywnie wpłynęło na podopiecznych Petra Nemca, którzy nabrali wiatru w żagle. Kilkadziesiąt sekund później Arka mogła wyrównać. Dośrodkowanie z rzutu wolnego trafiło na głowę Jaruna, ale stoper gości uderzył niecelnie.












