W Johannesburgu nie było niespodzianek. Faworyzowana Argentyna pokonała Meksyk 3:1, dzięki bramkom Higuaina i dwóm Teveza. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Pierwszy gol dla zawodników Maradony został uznany, mimo ewidentnego spalonego.
Zdecydowanymi faworytami starcia między drużynami latynoskimi byli podopieczni Diego Maradony. Argentyńczycy jak burza przeszli przez fazę grupową, wygrywając w cuglach wszystkie mecze. Jednak Meksyk od zawsze był dla „Albicelestes” bardzo niewygodnym przeciwnikiem. Gracze Javiera Aguirre chcieli na nich rewanżu za 1/8 finału sprzed czterech lat, w której wygrali dwukrotni mistrzowie świata.

Jako pierwszy zaatakował Meksyk, lecz do piłki nie dobiegł Dos Santos. Argentyna ofensywą wstrzymała się do 8. minuty, lecz z rajdu Messiego nic nie wynikło. Chwilę później dwie dobre okazje na zdobycie bramki miał Meksyk. Najpierw strzałem z 30 metrów w poprzeczkę trafił Salcido, a chwilę później minimalnie przestrzelił Guardado. Po niemal kwadransie ponownie dał o sobie znać Messi. Przy technicznym uderzeniu jednak bez zarzutu spisał się Perez. Niedługo potem jego koledzy z defensywy dostali kolejne ostrzeżenie, kiedy zza pola karnego chybił Hernandez.
Kolejne minuty mijały, a gra przeniosła się do środka pola. Argentyńczycy mozolnie budowali swoje akcje, lecz skutecznie życie utrudniali im gracze „El Tri”. Jednak w końcu się przełamali. W 26. minucie po akcji Messiego piłkę do siatki głową wpakował Tevez. Sędzia, mimo protestów Meksykanów, bramkę uznał, choć została ona zdobyta z wyraźnego spalonego. Rozkojarzeni defensorzy Meksyku sześć minut później popełnili kardynalny błąd. Osorio podał piłkę Higuainowi, który minął Pereza i podwyższył na 2:0.
Meksyk nie miał wyjścia i musiał zaatakować. Szczęścia z dystansu ponownie próbował Salcido, lecz swoim kunsztem wykazał się Romero. Jego vis a vis, Perez, na brak nerwów nie narzekał – błędy obrońców zafundowały mu dośrodkowanie Tereza oraz zablokowane strzały Teveza i Higuaina. Napastnik Realu Madryt na 3:0 mógł podwyższyć na ponad dwie minuty przed końcem pierwszej części, lecz jego główka okazała się niecelna. W doliczonym czasie gry „El Tri” mogli zdobyć kontaktowego gola, lecz Hernandez nie sięgnął piłki.
Na początku drugiej części po rzucie rożnym niecelnie z dystansu uderzał Salcido. Dużo ożywienia w poczynania ofensywne Meksyku wniósł wprowadzony na boisko Barrera. To on po dziesięciu minutach groźnie, lecz niecelnie dośrodkowywał w „szesnastkę” Romero. Niedługo potem przepięknym strzałem zza pola karnego popisał się Tevez. Perez, choć wyciągnął się jak struna, nie miał szans sięgnąć piłki zmierzającej wprost do siatki.











