Za nami pierwsze wiosenne mecze na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy. Trzymiesięczna przerwa w rozgrywkach I ligi nie zmieniła w znaczący sposób jej obrazu – w dalszym ciągu drużyny, których sytuacja finansowa jest dramatyczna, radzą sobie wyśmienicie, wygrywając spotkania z dobrze sytuowanymi klubami.
Jako pierwsi w nowym roku na boisko wybiegli piłkarze Stomilu Olsztyn i Bytovii. Gospodarze zajmowali po rundzie jesiennej doskonałe piąte miejsce. Niestety z powodu wycofania się głównego sponsora z finansowania klubu istniała realna groźba, że Stomil nie przystąpi wiosną do rozgrywek. Ostatecznie udało się jednak dopiąć budżet. Z kolei Bytovia mogła pozwolić sobie na obóz przygotowawczy w Turcji i transfery zawodników z przeszłością w ekstraklasie (Buzała, Jasiński, Pawłowski, Socha). Wszystko po to, by rozpocząć marsz w górę tabeli (15. miejsce po ligowej jesieni).
Mimo różnicy dziesięciu miejsc w tabeli ligowej wyraźnym faworytem spotkania była ekipa prowadzona przez Pawła Janasa. Na początku meczu zarysowała się przewaga gości, po jednej z akcji (22. minuta) pomocnik Bytovii, Łukasz Wróbel, trafił w poprzeczkę bramki strzeżonej przez Piotra Skibę. Zaledwie dwie minuty później, dość niespodziewanie, Stomil wyszedł na prowadzenie po siódmej w sezonie bramce Wołodymira Kowala. Od tego momentu rozpoczęła się dominacja gospodarzy zwieńczona bramką Łukasza Jeglińskiego w 44. minucie. W drugiej połowie piłkarze Stomilu kontrolowali sytuację na boisku, wynik nie uległ już zmianie.
Inną ekipą z potężnymi problemami jest Flota Świnoujście. Praktycznie po każdej rundzie słychać głosy, że z powodów finansowych klub zmuszony będzie wycofać się z rozgrywek. Gdy w grudniu pojawił się tajemniczy inwestor z Izraela, wydawać się mogło, że problemy Floty to już przeszłość. Stało się jednak dokładnie na odwrót. Zatrudnienie rumuńskiego trenera bez uprawnień i zarzuty o ustawianie meczów sparingowych jeszcze bardziej pogorszyły sytuację klubu. Do rozgrywek ostatecznie udało się Flocie przystąpić. Tuż przed startem rundy zatrudniono doświadczonego trenera Szukiełowicza, który miał za zadanie sklecić skład w jak najkrótszym czasie.
Pierwszym rywalem świnoujścian była mająca ekstraklasowe ambicje Olimpia Grudziądz. Zajmująca czwarte miejsce ekipa trenera Kubickiego wydawała się być pewniakiem do zwycięstwa. Rzeczywistość okazała się jednak łaskawa dla biedniejszej drużyny. Pomimo wyraźnej przewagi Olimpii Flota Świnoujście zdołała wygrać mecz 1:0 po bramce Łukasza Sołowieja w 74. minucie meczu.
Trzecim zespołem mającym poważne problemy jest Widzew Łódź. Tutaj jednak historia nie kończy się happy endem. Komisja licencyjna zawiesiła uprawnienia Widzewa do gry na poziomie I ligi, gdyż nie wyraziła zgody na grę łodzian na stadionie w Byczynie. Mecz z Sandecją najpewniej skończy się walkowerem dla drużyny gości, a Widzew musi zrobić wszystko, by zdobyć zgodę na organizację kolejnego spotkania (zezwolenie na imprezę masową). Jeśli się nie uda, zespół zostanie zdegradowany do niżej klasy rozgrywkowej. Sytuacja klubu z Łodzi była fatalna już po rundzie jesiennej, teraz wydaje się, że będziemy mieli do czynienia z ostatecznym upadkiem kolejnej wielkiej drużyny.











