Po zakończeniu jesiennej rundy T-Mobile Ekstraklasy Wisła Kraków, dowodzona przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Franciszka Smudę, zajmowała czwartą pozycję w ligowej tabeli, prezentując dość ciekawy futbol. Teraz, choć plasuje się tylko jedną lokatę niżej, styl „Białej Gwiazdy” pozostawia sporo do życzenia.
Krakowski klub w pierwszych trzech wiosennych meczach najwyższej klasy rozgrywkowej uzbierał na swoim koncie zaledwie punkt, remisując z Pogonią Szczecin i odnotowując porażki z Lechią Gdańsk oraz GKS-em Bełchatów. Dlaczego tak się dzieje, trudno jednoznacznie ocenić. Niektórzy twierdzą, iż podopieczni Smudy zostali przez niego „przetrenowani” podczas zimowej przerwy w rozgrywkach, inni zaś sądzą, że przyczyną przegranej Wisły na gdańskiej PGE Arenie był… fatalny stan murawy. Rzeczywiście, szata roślinna stadionu Lechii pozostaje wciąż bardzo niedopieszczona, ale klub z Pomorza potrafił skonstruować kilka ciekawych akcji w meczu przeciwko krakowianom, czego zaś nie można powiedzieć o zawodnikach Smudy. Skoro piłkarze są wypoczęci i głodni gry, a na innych ekstraklasowych stadionach murawa jest o wiele lepsza niż w Gdańsku, dlaczego Wisła tak słabo rozpoczęła 2015 rok?
https://www.youtube.com/watch?v=7LX4winQVbA
Sam Franciszek Smuda przyznaje, iż niepokoi go postawa jego chłopaków, ale nie potrafi znaleźć antidotum na ich mizerną postawę. Były opiekun wielu polskich zespołów, takich jak Legia, Lech czy Widzew, powiedział w jednym z wywiadów, że skandalem jest zarzucanie jemu i graczom krakowskiego klubu braku ambicji. Dodał też (za Interia.pl), że on sam nie pyta nikogo, czy i kiedy dostanie pensję, co świadczy o słabej kondycji finansowej 13-krotnych mistrzów kraju. Może rzeczywiście problem z regularnym wypłacaniem pieniędzy zawodnikom oraz trenerowi Wisły stanowi pewną przeszkodę w skupieniu się wyłącznie na grze, ale co w takim razie mają powiedzieć piłkarze i sztab szkoleniowy Górnika Zabrze? Nie od dziś wiadomo, że sytuacja ekipy z województwa śląskiego jest dramatyczna, a jej gracze pracują praktycznie za darmo. Ale to właśnie zabrzanie potrafią pokazać, że są mężczyznami i grać najlepiej jak potrafią, zapominając o kłopotach klubu. Tej umiejętności (charakteru?) brakuje zaś futbolistom „Białej Gwiazdy” i jej szkoleniowcowi, co widać doskonale w ich zachowaniu.
Pyskówka Arkadiusza Głowackiego z Sebastianem Milą w meczu Lechia – Wisła czy idiotyczna czerwona kartka Macieja Sadloka za brutalny faul na jednym z graczy Bełchatowa oraz ostre wypowiedzi „Franza” świadczą o dużym niepokoju w szeregach krakowian. Minęły już chyba bezpowrotnie czasy, gdy Bogusław Cupiał płacił krocie (jak na polskie warunki) zagranicznym gwiazdkom pokroju Kewa Jaliensa, które niczym wielkim nie potrafiły się wyróżnić, czy holenderskiemu trenerowi „Białej Gwiazdy”, Robertowi Masskantowi. Teraz, jak twierdzi Smuda, Wisła ma problemy, by sprowadzić w miarę solidnego napastnika, gdyż budżet klubu jest mocno ograniczony. Urodzony w Lubomi szkoleniowiec powiedział, iż dostaje zawodników „za pięć złotych”, a wzmocnień wiślaków nie ma nawet co porównywać do transferów Legii, która za prawie milion euro kupiła Michała Masłowskiego.











