Villarreal wygrał z Bayerem Leverkusen 2:1 i awansował do kolejnej rundy Ligi Europejskiej. Bohaterami gospodarzy zostali Cazorla i Rossi, którzy zaliczyli po bramce i asyście. Bayer zdołał zmniejszyć straty po samobójczym golu Gonzalo Rodrigueza w końcówce spotkania, jednak było już za późno, aby marzyć o odrobieniu strat.
W pierwszym spotkaniu na BayArena dość niespodziewanie to „Żółta Łódź Podwodna” odniosła zwycięstwo, które w 90. minucie zapewnił jej wprowadzony po przerwie Nilmar. Faworytem spotkania był zatem oczywiście zespół gospodarzy, gdyż Niemcy do awansu musieliby wygrać przynajmniej 2:0, a w bramce przeciwników doskonałe recenzje zbiera ostatnio Diego Lopez, zatem mało prawdopodobne było, że „Aptekarze” zdołają odnieść taki sukces. Dodatkowo musieliby wygrać, nie tracąc przy tym żadnej bramki, a przy duecie Nilmar – Rossi takie osiągnięcie było niemal niewykonalne. Zwłaszcza że wielu komentatorów już teraz porównuje ten duet do zeszłorocznej pary Forlan – Aguero; pary, która w dużej mierze przyczyniła się do triumfu Atletico Madryt w ubiegłorocznej edycji Ligi Europejskiej. Trener Garrido zdecydował się od pierwszych minut na podobny manewr jak w poprzednim spotkaniu, kiedy to w wyjściowej jedenastce zabrakło Nilmara.

Mecz rozpoczął Bayer, ale już po chwili stracił piłkę i mało brakowało, a Ruben nie znalazłby się na spalonym i wybiegł na sam na sam z Adlerem. Podobnie było w 4. minucie – po szybkiej kontrze Cazorli, Marco Ruben ponownie był na spalonym, tym razem wyraźnym. Kolejne minuty upływały bez wskazania na żadną ze stron, obie drużyny grały, jakby zadowalał je bezbramkowy remis – brakowało polotu, ofensywnych akcji, zaangażowania oraz lidera, który pociągnie którąś ze stron do bramkowej szarży. W 11. minucie sędzia podjął dość kontrowersyjną decyzję, dyktując rzut wolny na linii pola karnego dla Villarrealu, podczas gdy Borja Valero został sfaulowany już wewnątrz „szesnastki”. Rzut wolny nie został jednak wykorzystany i już dwie minuty później sytuacja ta mogła się zemścić na gospodarzach, gdyż w polu karnym upadł Renato Augusto. Jednak sędzia nie dał się nabrać i nie odgwizdał przewinienia, nie pokazując także żółtej kartki. Villarreal stworzył sobie doskonałą sytuację w 17. minucie, kiedy to Rossi w sytuacji sam na sam z Adlerem nieznacznie się pomylił, posyłając piłkę obok bramkarza, ale także obok słupka.
W 30. minucie w polu karnym padł Rossi, ale sędzia podjął słuszną decyzję, nie dyktując rzutu karnego, jednak kiedy chwilę później ostrym wejściem Kadlec wszedł w Marco Rubena, nie miał wątpliwości i ukarał gracza gości żółtą kartką. Przez kolejne minuty to Villarreal był zdecydowanie stroną dominującą i stworzył sobie kilka groźnych sytuacji, a kibice nie musieli długo czekać na pierwsze efekty. W 33. minucie Cazorla odegrał do Rossiego, a ten natychmiastowym podaniem uruchomił tego pierwszego, który idealnie wybiegł przed linię obrońców i mając przed sobą tylko Adlera, nie dał mu szans i posłał piłkę obok niego. W tym momencie stan rywalizacji wynosił już 4:2, a Niemcy, aby myśleć o awansie, musieli strzelić aż trzy gole, co chyba dla każdego kibica wydawało się „mission impossible”.












