W meczu otwierającym 11. kolejkę Primera Division Valencia pokonała 3:1 Getafe. Spotkanie przez większość czasu kontrolowali gospodarze, którzy szybko wyszli na prowadzenie. Natychmiast odpowiedzieli na gola wyrównującego, a po przerwie zdołali także podwyższyć prowadzenie i bez większego wysiłki dopisali do swojego dorobku kolejne trzy punkty.
Przed spotkaniem na Estadio Mestalla kibice „Los Ches” może nie mogli narzekać na pozycję w ligowej tabeli swoich ulubieńców, ale z pewnością ich skuteczność mogła budzić sporo zastrzeżeń – w sześciu ostatnich spotkaniach w każdym z nich zdobywali zaledwie po jednym golu, dlatego też wielu liczyło w końcu na wieczór okraszony wieloma bramkami. Trener Unai Emery musiał także wziąć pod uwagę fakt, że jego drużyna gra ostatnio systemem środa–sobota (w przyszłym tygodniu Valencię czeka mecz ostatniej szansy z Bayerem), zatem przed tym spotkaniem dokonał szeregu potrzebnych zmian. W zespole Getafe natomiast wiara w korzystny rezultat była skupiona w głównej mierze wokół Dani Guizy, piłkarza, który powrócił po kilkuletniej banicji po Turcji do klubu, w którym był już kiedyś uważany za gwiazdę i w którym chce ponownie odzyskać ten status.

Spotkanie dużo lepiej rozpoczęło się dla gospodarzy, którzy już od samego początku rzucili się do ataku i w 12. minucie przyniosło im to wymierny skutek w postaci objęcia prowadzenia. Z prawej strony dośrodkował Banega, Jonas oddał zablokowany strzał na bramkę i Feghouli skutecznie dobił uderzenie z kilku metrów, zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Valencii. Przyjezdni spod Madrytu jednak odpowiedzieli bardzo szybko, w 23. minucie wykańczając skutecznie swoją pierwszą groźną sytuację, popisując się przy tym podobną akcją co gospodarze kilkanaście minut wcześniej. Z prawej strony dośrodkował celnie Valera, do strzału głową składał się Guiza, jednak piłka trafiła do stojącego obok Diego Castro, który doprowadził do wyrównania.
Radość podopiecznych Luisa Garcii nie trwała jednak długo, gdyż odpowiedź Valencii była natychmiastowa, a na listę strzelców po raz drugi wpisał się Feghouli. Francuz urwał się obrońcom i posłał strzał z kilkunastu metrów obok bezradnego Moyi, bramkarza, który w poprzednim sezonie reprezentował barwy klubu z Mestalli. „Reprezentował” jest jednak sporym nadużyciem, gdyż w momencie kiedy wiekowy Cesar Sanchez musiał odpoczywać, w jego miejsce wskakiwał Guaita, który wieloma udanymi spotkaniami wywalczył sobie miejsce w podstawowej jedenastce. „Nietoperze” mogły pognębić gości jeszcze bardziej już minutę po wznowieniu gry, ale wybiegający na czystą pozycję został powstrzymany gwizdkiem sędziego sygnalizującego pozycję spaloną. W 32. minucie do remisu mógł doprowadzić Guiza, ale jego strzał z problemami obronił Guaita.












