Levante bezbramkowo zremisowało u siebie z Rubinem Kazań w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy. Z gry trochę więcej mieli gospodarze, jednak nie potrafili znaleźć drogi do bramki Ryżykowa. To stawia zespół z Hiszpanii w roli nieznacznego kandydata do awansu. Wszystko rozstrzygnie się jednak w drugim meczu w Rosji.
Na początku spotkania przeważali gospodarze. Już w 3. minucie Barkero dośrodkowywał z rzutu rożnego, a piłka po strzale głową Ballesterosa uderzyła w poprzeczkę. Gracze Rubinu próbowali przejść defensywę Hiszpanów dryblingami. Tempo meczu nie porywało. Wystarczy wspomnieć, że Rubin oddał pierwszy strzał w 15. minucie. A dokonał tego Eremenko zza pola karnego, lecz uderzył niecelnie.

Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy długa piłka trafiła przed pole karne do Rondona. Były gracz Malagi został wypchnięty przez obrońców i musiał strzelać z ostrego kąta. Bez powodzenia. W doliczonym czasie pierwszej połowy gospodarze mieli doskonałą szansę na objęcie prowadzenia. Pedro Lopez centrował z prawej strony boiska wprost na głowę Michela Herrero, który jednak trafił prosto w Ryżykowa.
Podsumowując pierwszą część, można było powiedzieć, że większe zagrożenie stworzyli gospodarze, jednak nie była to znaczna przewaga. Wystarczyło popatrzeć na statystykę strzałów w światło bramki po pierwszej połowie: Levante oddało dwa, a Rubin jeden. Mecz toczył się raczej w środku pola i żaden zespół nie potrafił zdominować drugiej strony, a obrońcy grali bezbłędnie.
Drugą część spotkania lepiej rozpoczęli goście, jednak to Hiszpanie oddali pierwszy poważny strzał, w 48. minucie Herrero główkował, jednak futbolówka poleciała nad bramką. Trzy minuty później Ansaldi groźnie faulował Ballesterosa i dostał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. 180 sekund po tym incydencie sędzia ukarał Michela Herrero czerwoną kartką za ostre wejście nakładką w Karadeniza, który musiał być zniesiony na noszach. Stan zawodników po obu stronach został wyrównany.
W 60. minucie z pierwszej piłki strzelał Barkero, jednak uderzył ponad bramką. Ten strzał przypieczętował dominację Levante na pół godziny przed końcem spotkania. Po kilku minutach tempo wyraźnie spadło. Lepsze „sytuacje” mieli jednak gospodarze, ale nie potrafili wykonać ostatniego podania. W 78. minucie Martins rozegrał piłkę w polu karnym gości i strzelił, jednak Kuzmin w ostatniej chwili ofiarnym wślizgiem uratował zespół z Kazania. Cztery minuty później Rondon główkował i mógł zaskoczyć stojącego w bramce Navasa, ale futbolówka uderzyła w poprzeczkę.
Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, co w lepszym położeniu stawia gospodarzy. Spotkanie nie należało do ciekawych, raczej było dość bezbarwne, czasem pojawiały się w nim przebłyski jednego i drugiego zespołu. Najlepsze sytuacje mieli Ballesteros i Rondon. Mimo wszystko jest to sprawiedliwy wynik, ale nieco więcej z gry miało Levante. Rewanż w Rosji może być jednak zupełnie inny.











