W spotkaniu 26. kolejki I ligi Ruch Radzionków pokonał na własnym boisku zespół lidera, ŁKS Łódź. Bramkę dającą gospodarzom trzy punkty zdobył były zawodnik łódzkiego zespołu, Adrian Świątek. Porażka gości oznacza, że w przypadku wygranej Podbeskidzia z Pogonią utracą oni pierwszą pozycję w tabeli.
Od początku spotkania goście chcieli pokazać, że to oni są liderem tabeli i walczą o awans do Ekstraklasy. Pierwszy strzał oddali już minutę po pierwszym gwizdku sędziego. Jego autorem był Kosecki, ale jego strzał z woleja obronił bez problemów bramkarz Ruchu. Chwilę później głową uderzał Marcin Mięciel, lecz również bez efektu w postaci bramki. Gospodarze pierwszą naprawdę groźną akcję przeprowadzili w 17. minucie. Foszmańczyk zagrał doskonałą piłkę do Świątka, który przegrał jednak pojedynek sam na sam z byłym klubowym kolegą, Bogusławem Wyparłą.

Na kolejną ciekawą akcję czekaliśmy do 32. minuty, kiedy to prawą stroną w pole karne wpadł Kosecki. Młody zawodnik zdecydował się na strzał, który obronił Skorupski. Z dobitką pośpieszył Mięciel, ale w ostatniej chwili został uprzedzony przez obrońców. ŁKS nadal był w natarciu, koniecznie chcąc zdobyć przed przerwą bramkę. Do odbitej od jednego z zawodników Ruchu futbolówki dopadł Mączyński, który postanowił strzelić sprzed pola karnego. Pomysł był bardzo dobry, lecz wykonanie nieco gorsze, ponieważ piłka przeleciała tuż obok słupka. Gospodarzy przed przerwą stać było na jeszcze jeden zryw. Po podaniu Rockiego w niezłej sytuacji znalazł się Przybecki. Jego techniczny strzał minął jednak bramkę Wyparły.
Druga część gry podobnie jak pierwsza rozpoczęła się od ataków drużyny z Łodzi. W 54. minucie po rzucie rożnym główkował Mowlik, ale przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Podobnie było dwie minuty później. Po kilkudziesięciu sekundach świetną akcję przeprowadzili gospodarze. W pole karne wpadł Przybecki. Zawodnik minął Wyparłę, ale zbyt mocno wypuścił sobie piłkę i nie miał szansy uderzyć. Zdecydował się na dośrodkowanie, lecz było ono zbyt mocne, by strzałem do pustej bramki mógł je wykończyć Świątek.

Ta sytuacja sprawiła, że Ruch uwierzył w odniesienie zwycięstwa z trudnym rywalem. W 63. minucie w spojenie słupka z poprzeczką trafił Świątek, ale minutę później snajper drużyny z Radzionkowa był już znacznie skuteczniejszy. Bardzo dobrym podaniem popisał się Trzcionka. W polu karnym futbolówkę przejął były zawodnik ŁKS-u i strzałem po ziemi pokonał bramkarza gości. Po utracie bramki podopieczni Andrzeja Pyrdoła ruszyli do ataku.











