Stomil Olsztyn pokonał w meczu wyjazdowym ŁKS Łódź. Bramki dla beniaminka I ligi zdobywali Łukasz Suchocki i Szymon Kaźmierowski.
Lepiej spotkanie zaczęli piłkarze spadkowicza z ekstraklasy. Groźny strzał Konrada Kaczmarka w 6. minucie mocno przestraszył kibiców przyjezdnej drużyny, lecz strzegący bramki Stomilu Tomasz Ptak był na posterunku. Dziesięć minut później łodzianie mieli jeszcze lepszą sytuację. Oko w oko z Ptakiem znalazł się Jakub Więzik, ale tym razem zabrakło precyzji. Ełkaesiacy nie mieli szczęścia, które uśmiechnęło się do olsztynian. Wystarczyła jedna akcja, po której Łukasz Suchocki popisał się precyzyjnym strzałem głową, żeby wynik uległ zmianie.

Stomil objął prowadzenie trochę niespodziewanie, na co ŁKS szybko zareagował. Jeszcze przed przerwą blisko strzelenia gola byli Paweł Kaczmarek i Jakub Więzik. Temu pierwszemu zabrakło centymetrów, z kolei strzał Więzika został wybity z linii bramkowej.
Początek drugiej połowy mocno zaskoczył zgromadzoną w liczbie tysiąca osób publiczność. To nie goniący wynik ŁKS, ale prowadzący Stomil ruszył do ofensywy. Łódzka obrona wytrzymała napór przyjezdnych zaledwie przez 20 minut, potem świątynia Bogusława Wyparły została zdobyta po raz drugi. Padła ona w ogromnym zamieszaniu, które wywołał błąd niedoświadczonej defensywy łodzian. Szymon Kaźmierowski otrzymał prezent, o którym nawet nie marzył, i zupełnie niespodziewanie znalazł się oko w oko z bramkarzem. Napastnik Stomilu poradził sobie z Bogusławem Wyparło, jednak tuż przed linią bramkową do piłki dopadł Daniel Cyzio. Łódzki obrońca wybił piłkę, ale zrobił to tak niefortunnie, że ta odbiła się od słupka i wpadła do siatki. „Duma Warmii” miała łódzkiego potentata na łopatkach.
Kolejne minuty mijały dość szybko, dla ŁKS-u czas uciekał w mgnieniu oka, a zawodnicy Stomilu dobrze bawili się grą, bo to oni przez większość czasu utrzymywali się przy piłce. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie, Stomil wygrał i trzeba przyznać, że trzy punkty zasłużenie powędrowały na Warmię.











