Drużyna z Portugalii pokonała Bayer 1:0 na wyjeździe. Goście grali bardzo dojrzale, wykorzystując jeden, ale za to jak poważny błąd Niemców, który zagwarantował im wygraną.
Ciekawie zapowiadało się spotkanie Bayeru Leverkusen z Benficą Lizbona. W tym meczu trudno było określić, kto jest faworytem, co mogło gwarantować wyrównaną walkę i wiele ciekawych emocji. Obie ekipy chciały wygrać, by przybliżyć się do 1/8 finału Ligi Europy. Sebastian Boenisch i Arkadiusz Milik rozpoczęli ten mecz na ławce rezerwowych.

Każdy z zespołów od początku meczu grał bardzo ostrożnie, by nie popełnić błędu, co mogłoby utrudnić realizację swoich planów. W 8. minucie Schurrle wykonywał rzut wolny, po którym piłka uderzyła w mur. Jednakże później futbolówka trafiła pod nogi Niemca, który strzelił na bramkę, ale piłka powędrowała wysoko w trybuny. Piłkarze Bayeru odważnie wchodzili na połowę swojego przeciwnika, nie bojąc się szybkiego kontrataku. Benfica nie chciała być gorsza i zamierzała stworzyć sytuację, po której golkiper gospodarzy będzie czuł się zagrożony. Jonathan Urretaviscaya pokusił się o strzał zza pola karnego, lecz Bernd Leno stanął na wysokości zadania, skutecznie interweniując.
W 21. minucie Jens Hegeler dogrywał piłkę z prawego skrzydła w okolice pola karnego do Gonzalo Castro, a ten oddał strzał, który minimalnie minął bramkę lizbończyków. Oba zespoły nie bały się podjąć ryzyka, tworząc szybkie ataki, co uatrakcyjniało to widowisko. Ola John podał futbolówkę do Andre Almeidy, a Portugalczyk doskonale przymierzył z dystansu, lecz piłka minimalnie poszybowała nad poprzeczką. Gospodarze często zagrywali płaskie piłki do Schurrlego, natomiast Niemiec przeważnie do nich nie dochodził. Żadna z drużyn nie potrafiła poważnie zagrozić bramce rywala, tak aby umieścić piłkę w siatce. Bardzo dobrze w tym spotkaniu wyglądała formacja obronna gości, gdyż tworzyła monolit trudny do przejścia, niejednokrotnie zatrzymując ataki niemieckiego zespołu. Obydwie drużyny dwoiły się i troiły, ale bramki zdobyć nie potrafiły i pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.
Gospodarze od pierwszych minut drugiej połowy chcieli wziąć sprawy w swoje ręce. Piłka została wrzucona z prawego skrzydła w „szesnastkę” do Michała Kadleca. Czech wymusił błąd obrońcy przeciwnika i mogło to stworzyć bardzo poważne zagrożenie, ale futbolówka opuściła plac gry. Chwilę później Rolfes oddał zza pola karnego strzał, który minął się z celem, bo piłka nie powędrowała w światło bramki. Gracze Benfiki nie wiedzieli, jak mają zagrozić bramce swojego przeciwnika, bo Bayer dyktował warunki gry. Goście musieli grać bardzo konsekwentnie w obronie, gdyż gospodarze starali się poważnie nacierać na bramkę rywala. W 60. minucie Bayer Leverkusen stworzył sobie wyśmienitą sytuację. Piłka została wrzucona z rzutu rożnego do Michała Kadleca, lecz zawodnik Bayeru niepotrzebnie wyczekał i futbolówka mu odskoczyła, dlatego z tej akcji już nic nie wynikło. Niewykorzystane sytuacje się mszczą i przekonali się o tym gospodarze. Minutę później Cardozo dostał piłkę od Almeidy, który dograł ją w „szesnastkę”, a napastnik Benfiki ograł bezproblemowo Schwaaba i z dużym spokojem wpakował piłkę do bramki.











