Za nami mecz jednej z najciekawiej zapowiadających się par 1/4 Ligi Europejskiej. W spotkaniu tym Benfica była zdecydowanie lepszą ekipą, czego najlepszym dowodem jest wynik potyczki – 4:1 dla piłkarzy z Estadio da Luz.
Tę potyczkę można mianować starciem drużyn o podrażnionych ambicjach. Zarówno Benfica jak i PSV przegrały bowiem swoje ostatnie ligowe starcia. Jeżeli chodzi o gospodarzy, była to porażka 1:2 z liderem portugalskiej Superligi, FC Porto, oznaczająca utratę szans na mistrzostwo kraju. W przypadku PSV przegrana na wyjeździe 0:2 z Twente Enschede nie była tak opłakana w skutkach. Piłkarze z Eindhoven stracili wprawdzie pozycję lidera na rzecz swego rywala, jednak nadal mają szanse na mistrzostwo Eredivisie. Jak łatwo policzyć, utrata pierwszej pozycji równa się ze stratą dwóch oczek do nowego lidera, czyli ekipy z Enschede.

Od początku dzisiejszego spotkania dało się dostrzec przewagę gospodarzy. Już w 7. minucie gry bardzo bliski strzelenia bramki był Javier Saviola, jednak piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Pięć minut później groźny rajd prawą stroną przeprowadził Maxi Pereira, jednak jego podania nie wykorzystał Eduardo Salvio. Swą pierwszą dogodną sytuację drużyna gości miała po 20 minutach gry. Piłka po strzale głową Marcusa Berga minęła jednak słupek Benfiki. Po pół godzinie gry świetną indywidualną akcją popisał się Fabio Coentrao, następnie piłkę przejął Oscar Cardozo i wykonał groźny strzał z dystansu. Futbolówkę na rzut rożny sparował z najwyższym trudem Andreas Isaksson. Przewaga Portugalczyków nie malała i przed kolejną szansą stanął Saviola. Na nieszczęście gospodarzy nie wykorzystał jej. W 33. minucie spotkania bramkę strzelił natomiast Cardozo, jednak, jak się okazało chwilę później, był na pozycji spalonej i sędzia gola tego nie uznał. Cztery minuty później nie było już wątpliwości. Prowadzenie Benfice dał Pablo Aimar. Co ciekawe, piłka po jego uderzeniu przeszła pomiędzy nogami Marcelo, a także Isakssona. Pod sam koniec pierwszej części gospodarze podwyższyli na 2:0. Trzeba przyznać, iż uczynili to w imponującym stylu. Dynamiczną akcję Contreao strzałem piętą wykończył Salvio.
Po wznowieniu gry przed swoją trzecią świetną szansą stanął Saviola. Skuteczność nie była jednak tego wieczora jego mocną stroną. Argentyńczyk zrehabilitował się jednak już w następnej akcji, kiedy podał celnie do Salvio. Ten najpierw wypracował sobie pozycję do strzału w polu karnym, a następnie skierował piłkę do bramki. Gol ten padł w 53. minucie spotkania. Po tym trafieniu do głosu starał się dojść zespół PSV, jednak nie potrafił stworzyć żadnej stuprocentowej okazji. Do swych sytuacji bardzo łatwo dochodzili natomiast zawodnicy z Lizbony. Po godzinie gry mocno uderzył Cardozo, jednak podobnie jak w pierwszej połowie jego strzał obronił Isaksson.











