Benfica Lizbona pokonała na własnym boisku Bayer Leverkusen 2:1 i awansowała do 1/8 finału Ligi Europy. Goście od pierwszych minut atakowali, jednak wykazali się nieskutecznością. Drużyna z Portugalii jak wytrawny bokser wypunktowała swojego przeciwnika.
Mecz rozpoczął się tak, jak wielu się spodziewało. Piłkarze Benfiki bronili przewagi z pierwszego spotkania i liczyli na kontry. Niemcy natomiast starali się od pierwszych minut zagrozić bramce Moraesa. W 12. minucie goście mieli fenomenalną szansę na zdobycie gola. Daniel Carvajal centrował z prawej strony w pole karne, a piłkę uderzył Kiessling, jednak trafił w słupek. Benfica nie zamierzała kontratakować przez cały mecz i po kwadransie zawodnicy z Lizbony opanowali środek pola. W 16. minucie mogli objąć prowadzenie. W polu karnym znalazł się Nicolas Gaitan, ale jego strzał bez problemu obronił Bernd Leno.

Niespełna dziesięć minut później Oscar Cardozo otrzymał piłkę w polu karnym Bayeru, jednak obrońcy szybko ją wybili. Osiem minut przed końcem pierwszej części meczu Schuerrle znalazł się w sytuacji sam na sam z Moraesem, lecz strzelił za lekko. 180 sekund później napastnik Bayeru znowu nie miał szczęścia. Piłka po jego strzale trafiła w słupek.
Spotkanie przez większą część pierwszej połowy toczyło się w środku pola, gdzie przewagę szybko uzyskali gospodarze. Więcej sytuacji stworzyli sobie goście. Dwa słupki i kilka setek świadczą o stworzonym zagrożeniu pod bramką portugalskiego golkipera, ale też o niemocy strzeleckiej. Benfica, mając korzystny wynik, nie musiała rzucać wszystkich sił do szaleńczych ataków. Jej zawodnicy grali zachowawczo.
Początek drugiej połowy był niemalże kopią pierwszej części spotkania. Goście rzucili się do ataku. Sześć minut po gwizdku Kiessling strzelił bramkę po doskonałym zagraniu Carvajala, lecz nie została ona uznana, ponieważ niemiecki napastnik znajdował się na spalonym. Odpowiedź przyszła w 60. minucie. Ola John ograł Castro tuż przy polu karnym i fenomenalnym strzałem posłał futbolówkę w okienko. Bramkarz był bez szans. Nie zmieniło to jednak sytuacji Bayeru, ponieważ gracze z Niemiec i tak musieli strzelić dwie bramki, żeby awansować bez dogrywki.
Siedem minut trzeba było czekać na odpowiedź graczy z Leverkusen. Mocnym strzałem lewą nogą popisał się Rolfes, ale bramkarz zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Chwilę później Schuerrle uderzył z woleja w środek bramki. W 75. minucie Salvio przestrzelił. Następnie największy pechowiec meczu Schuerrle, uderzając po ziemi, doprowadził do remisu. Nieprawdopodobne! Dwie minuty po wyrównującej bramce Sebastian Boenisch spóźnił się z powrotem do obrony, Enzo Perez dośrodkował w pole karne i niepilnowany Matić strzałem głową dał lizbończykom prowadzenie. Trzy minuty później mogło być 3:1, jednak Lima zmarnował dogodną sytuację. Koniec meczu obfitował w okazje bramkowe z obu stron. Niemiecki zespół rzucił się do frontalnego ataku, a goście zwinnie wyprowadzali kontry.











