W rewanżowym meczu 1/4 finału Ligi Europy Newcastle United na własnym boisku zremisowało z Benficą Lizbona 1:1. Gospodarze ambitnie walczyli o odrobienie strat z pierwszego, przegranego spotkania 1:3, ale Portugalczycy nie dali sobie wydrzeć awansu.
Wbrew oczekiwaniom i zapowiedziom to Portugalczycy rozpoczęli od szybkich ataków. Już w 3. minucie Lima próbował zaskoczyć strzałem piętką, ale Krul zdołał skutecznie wybić futbolówkę. Po pierwszych dziesięciu minutach, w których dominowała Benfica, mecz nieco się wyrównał. Anglicy się otrząsnęli i zaczęli konstruować ataki. Cisse był bardzo aktywny, ale brakowało konkretów.

Mecz niby był żywy, tempo było dość szybkie, ale brakowało dogodnych sytuacji podbramkowych. Dopiero w 28. minucie poważnie zagotowało się pod bramką gospodarzy. Krul dał się ograć na skraju pola karnego, piłkę otrzymał Gaitan i będąc przed polem karnym, nie umieścił piłki w siatce. Skuteczną interwencją na linii bramkowej popisał się Haidara.
Ostatni kwadrans pierwszej odsłony meczu należał do gości. Najpierw dobre dośrodkowanie z lewego skrzydła strzałem głową finalizował Salvio – brakowało jednak celności. Po chwili z dystansu uderzał Perez, ale Krul mimo pewnych problemów zastopował piłkę. Newcastle zupełnie nie potrafiło sforsować obrony Benfiki. W 45. minucie do siatki trafił Cisse, ale zawodnik „Srok” był na wyraźnym spalonym.
Na drugą połowę trener Pardew wprowadził drugiego napastnika w postaci Ameobiego, licząc, że jego obecność pozytywnie wpłynie na resztę drużyny. Świeży zawodnik już kilka minut po wejściu namieszał w polu karnym, jednak Artur był dobrze dysponowany. Co więcej, Portugalczycy bardzo solidnie wyglądali w defensywnie i nic nie wskazywało, że gospodarze mogli sforsować ten monolit.
W 63. minucie kolejną zmianą w ekipie „Srok” był Hatem Ben Arfa. Gospodarze podkręcili tempo i już pięć minut później na listę strzelców wpisał się Cisse. Niestety dla niego po raz drugi znajdował się na pozycji spalonej. Jak się jednak zwykło mawiać – do trzech razy sztuka. W 71. minucie po akcji dwóch rezerwowych piłkę głową do siatki skierował najbardziej aktywny w tym spotkaniu Papiss Cisse. Anglikom do awansu brakowało teraz tylko jednego trafienia.
Trener gości od razu zareagował i już chwilę po stracie gola wprowadził nowego ofensywnego zawodnika. Na murawie pojawił się Oskar Cardozo, a po kilku minutach wszedł Rodrigo Moreno. Newcastle poszło za ciosem i atakowało dalej. Lukę powstałą w defensywie Anglików próbowali wykorzystać Portugalczycy i bardzo groźnie atakowali. W 89. minucie w znakomitej sytuacji przestrzelił Gaitan, a w odpowiedzi Ben Arfa uderzył wysoko nad poprzeczką.
Wszystko wyjaśniło się w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Z lewego skrzydła płasko dograł Moreno, a gola dającego pewny awans strzelił Eduardo Salvio. Newcastle odpadło, ale zrobiło to bardzo honorowo.











