Belgia – Anglia: Szybki gol ustawił mecz. „Czerwone Diabły” zdobyły brąz


Pierwszy w historii medal mistrzostw świata dla Belgów

14 lipca 2018 Belgia – Anglia: Szybki gol ustawił mecz. „Czerwone Diabły” zdobyły brąz

W meczu pocieszenia spotkała się Belgia i Anglia. Dla obu ekip był to udany turniej, ale jedna z nich musiała zostać z niczym. Brązowe medale na szyje założyły „Czerwone Diabły”, które zasłużenie pokonały „Synów Albionu” 2:0. Dla Belgów jest to historyczny moment, bo to ich pierwszy medal mistrzostw świata.


Udostępnij na Udostępnij na

Nastroje obu ekip przed meczem o brąz były zgoła odmienne. Belgia, rozgoryczona po porażce z Francją, chciała „odkuć się” w meczu o 3. miejsce. Natomiast Anglia po dramatycznym meczu z Chorwacją została wewnętrznie rozbita. Angielscy piłkarze najchętniej wróciliby już do domów, bez konieczności rozgrywania spotkania pocieszenia. Wydaje się, że właśnie Gareth Southgate dostrzegł wśród swoich piłkarzy brak motywacji, bo przygotował dużo zmian w wyjściowym składzie.

Szybki cios po medal

Francuzi, Belgowie, Chorwaci i Anglicy na mistrzostwach w Rosji dostarczyli nam sporo pozytywnych emocji. Po części każdy z nas – kibiców – mógł w jakiś sposób przywiązać się do każdej z ekip. Dlaczego? Bo większość faworytów została wyeliminowana i jesteśmy świadkami czegoś nowego. Przykre, że ktoś z tej czwórki zostanie z niczym.

W Sankt Petersburgu o swoje marzenia chcieli bardziej powalczyć Belgowie. Dla nich to dopiero drugi awans do strefy medalowej w historii. Ostatnim razem, w 1986 roku, przegrali mecz o brązowy medal. Dla nich wygrana byłaby przejściem do historii. Anglicy ostatni raz w strefie medalowej zameldowali się w 1990 roku. Też musieli grać spotkanie o 3. miejsce, które przegrali. Źle dla nich zaczął się ten ostatni pojedynek w 2018 roku.

Od początku pierwszej połowy było widać, kto ma więcej ochoty do gry. To Belgia kreowała akcje i też prowadziła je bardziej dynamicznie. Efektem tego była bramka na 1:0 zdobyta już w 4. minucie. Warto dodać, że na mundialu Belgia nie przegrała meczu, kiedy strzelała jako pierwsza. Stracona bramka nie pobudziła Anglików, którzy ataki pozycyjne prowadzili niemal na stojąco. Przy próbach kontrataków nie było widać polotu i jakichkolwiek chęci.

Chęci to za mało

Na drugą połowę meczu Gareth Southgate postanowił zmienić dwóch piłkarzy i postawić na ofensywę. Na placu gry pojawili się Marcus Rashford i Jesse Lingard, którzy ożywili grę Anglii. Prowadząca Belgia nastawiła się na swoją ulubioną grę z kontry. Oczywiście mogła tak grać, bo to rywale musieli gonić wynik. Pojawiło się coraz więcej sytuacji dla „Synów Albionu”.

Najlepszą okazję do zdobycia gola miał Eric Dier, który w akcji „1 na 1” podciął piłkę nad Thibautem Courtois. Na szczęście dla Belgii bramkę asekurował Toby Alderweireld. Ale poza tą akcją tak w zasadzie nie było żadnej klarownej sytuacji dla piłkarzy z Wysp Brytyjskich. Belgijski bramkarz nie miał za dużo możliwości na pokazanie swoich umiejętności, które mogłyby go przybliżyć do zdobycia złotej rękawicy.

Na niecałe 10 minut przed końcem meczu Belgia swoim firmowym zagraniem – kontratakiem – zdobyła bramkę na 2:0 (bramka Edena Hazarda). Wtedy stało się już jasne, że po brązowe medale sięgną nominalni gospodarze tego spotkania. Dla Anglii ostatnie minuty to było wyczekiwanie na koniec, a Belgowie starali się wyprowadzić jeszcze jedną skuteczną kontrę. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla „Czerwonych Diabłów”.

Brakujący złoty element

Mecz o brąz dobitnie pokazał, jak ważną częścią składu Belgii jest Thomas Meunier. Obrońcy PSG zabrakło w meczu półfinałowym przeciwko Francji, na czym ucierpiała cała reprezentacja. Roberto Martinez musiał kombinować z taktyką, bo nie miał w składzie nikogo, kto by mógł wejść w buty 26-latka.

W pojedynku z Anglikami nie pozwalał o sobie zapomnieć Meunier. To właśnie prawowahadłowy był piłkarzem zamykającym akcję Belgów dającą prowadzenie. Zdobyta bramka podziałała na niego podwójnie, bo wręcz szalał na prawym skrzydle. Wchodził w pojedynki z Dannym Rosem, które oczywiście wygrywał. Anglik po przerwie opuścił boisko, bo nie radził sobie z rywalem.

W drugiej połowie 26-latek nie zwalniał swojego tempa. Grał bardzo dobrze w strefie obronnej, a jednocześnie gonił do każdego ataku swojej drużyny. Mógł także zdobyć jeszcze jednego gola, ale z jego strzałem z woleja poradził sobie Jordan Pickford. Nie zdziwimy się, jeżeli Thomas Meunier zostanie wybrany przez FIFA do jedenastki turnieju.

Czy jest sens rozgrywać mecze o brązowy medal?

To pytanie bardziej siedziało w głowach Anglików. Przeżyli oni mocno porażkę z Chorwacją, która mogli spokojnie dobić w pierwszej połowie. Mieli tego świadomość, że dali możliwość powrotu przeciwnikowi do gry. Efektem tego było duże rozczarowanie i mała ochota na zagranie meczu o brązowy medal. Było to widać w meczu w Sankt Petersburgu. A jak to było w przeszłości?

W XXI wieku mecze o 3. miejsce były zwykle widowiskowe ze względu na liczbę zdobywanych bramek. Późniejsi brązowi medaliści strzelali przynajmniej trzy gole.  Zdarzało się, że nawet ten mecz pocieszenia był znacznie lepszy od finału. Tak było choćby w 2002 czy 2010 roku.

Zdobycie brązowego medalu też może być wyczynem historycznym. I o tym na pewno myśleli Belgowie, którzy dążyli do zajęcia tego historycznego miejsca. Anglicy mieli w głowach to, że cały czas są młodzi. Ich czas ma jeszcze nadjeść, a dojdzie jeszcze uzdolnione młode pokolenie. Pytanie tylko, czy Anglia nie jest zbyt pewna swojej przyszłej pozycji? Przecież w przeszłości miała bardzo dobrych piłkarzy, a nie mogła znaleźć się w strefie medalowej. A może było to jej ostatnia szansa na zdobycie czegokolwiek?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski