Przed nami 17. kolejka zmagań na hiszpańskich boiskach. Czy w ten weekend Barcelona po 54 turach zostanie strącona z pozycji lidera? Podopiecznych Gerardo Martino czeka trudny wyjazdowy mecz z Getafe, a Atletico rozegra mecz u siebie z Levante. Najciekawiej powinno być jednak na Estadio Mestalla, gdzie gospodarze podejmą Real Madryt.

Na początek zmagań w tej kolejce La Liga czeka nas pojedynek na El Madrigal, gdzie gospodarze zmierzą się z Sevillą. Oba zespoły przystąpią do tego starcia w różnych nastrojach. „Żółta Łódź Podwodna” przegrała co prawda w zeszłym tygodniu z Barceloną, ale zostawiła po sobie dobre wrażenie, pokazując, że jako beniaminek może być groźna dla każdego. Podopieczni Unaya Emery’ego zawiedli zaś na całej linii, odpadając niespodziewanie z Copa del Rey po dwumeczu z Racingiem Santander. Trudno wyobrazić sobie więc lepszą okazję do zmazania tej plamy niż zwycięstwo z piątym zespołem w tabeli. Nie będzie to jednak łatwe, gdyż Villarreal wystąpi w najsilniejszym możliwym składzie i z pewnością tanio skóry nie sprzeda.

W sobotni wieczór czeka nas jeszcze pojedynek na Vicente Calderon, gdzie podopieczni Diego Simeone staną przed wielką szansą, aby zostać liderami La Liga. Zadanie będzie o tyle łatwe, że do stołecznego miasta przyjeżdża 11. w tabeli Levante, które już od ponad ośmiu lat nie jest w stanie wywieźć jakiejkolwiek zdobyczy punktowej z Madrytu. Tym razem także nie powinno być łatwiej, zwłaszcza że „Rojiblancos” mają w pamięci sytuację z zeszłego tygodnia, gdy zabrakło im zaledwie jednego gola, aby prześcignąć w tabeli Barcelonę i po ponad 50 kolejkach strącić ją z fotela lidera Primera Division. Trudno więc przypuszczać, żeby zmarnowali jeszcze łatwiejszą okazję.

Tym bardziej że Barcelonę czeka w niedzielę niezwykle wymagający wyjazdowy pojedynek z Getafe, z którym przegrywała już na wyjeździe w sezonach 2007/2008 oraz 2011/2012. Także i tym razem nie czeka ją spacerek, szczególnie iż trener Gerardo Martino nie będzie mógł liczyć na swoich dwóch najlepszych strzelców. Leo Messi już od miesiąca jest kontuzjowany, natomiast będący ostatnio w doskonałej formie strzeleckiej Neymar pauzuje za nadmiar żółtych kartek. Na przedmieściach Madrytu zdają sobie sprawę z klasy rywala, ale przyznają, że taka szansa na pokonanie Barcelony może się długo nie powtórzyć. A czy tak się stanie, dowiemy się w niedzielę tuż po 19.











