Bayer Leverkusen – wytwórnia piłkarskich talentów


Jaka przyszłość czeka piłkarzy z Leverkusen?

12 stycznia 2018 Bayer Leverkusen – wytwórnia piłkarskich talentów
vavel.com

Jeszcze nie tak dawno to Borussia Dortmund była główną niemiecką fabryką talentów, która dostarczała całej Europie znakomitych zawodników. Mario Götze, Henrikh Mkhitaryan, Robert Lewandowski czy ostatnio Ousmane Dembele. Dużej części z nich kariera poza Dortmundem się nie udała, lecz niektórzy tworzą TOP dzisiejszego futbolu. Chociażby "Lewy", Dembele jest jeszcze za wcześnie oceniać, obecne pół roku w "Blaugranie" jest stratą czasu młodego Francuza i wielkim błędem. Obecnie to Bayer 04 Leverkusen kształci świetnych zawodników, którzy mogą namieszać w Europie. O kim mowa? PS Wstępnie miałem pisać artykuł tylko o Leonie Baileyu, ale od razu warto przytoczyć kwestię pozostałych młodzieniaszków.


Udostępnij na Udostępnij na

 

Leon Bailey

Ściągnięcie Jamajczyka rok temu z KRC Genk za 13,5 mln euro było decyzją obarczoną ryzykiem, lecz Rudi Völler, dyrektor sportowy Bayeru, wiedział dokładnie, w jaki potencjał inwestuje pieniądze. W pierwszym sezonie Bailey, mimo że zwykle przesiadywał na ławce, zdążył pokazać się z dobrej strony. Kiedy kibice śledzili jego występy, zdawali sobie sprawę, że w krótkim czasie wyrośnie na podstawowego zawodnika pierwszego składu. Skrzydłowy jest bardzo szybki, zwinny i dobry technicznie. Oglądanie jego meczów sprawia wielką przyjemność. Niektórym przypomina on Ousmane Dembele, oby miał jednak więcej rozumu w głowie.

Jak wygląda obecny sezon w wykonaniu Jamajczyka?

W trwającym sezonie wziął udział w 14 spotkaniach, strzelił sześć bramek i zanotował cztery asysty. Jak na tak młodego i nowego zawodnika ma świetne statystyki. Doskonale wykorzystał kontuzję doświadczonego Karima Bellarabiego, który jest obecnie w cieniu Jamajczyka. Jedyne, czego może żałować teraz zarząd klubu z BayArena, to niezaakceptowanie oferty Borussii Dortmund za Niemca, która opiewała na 35 mln euro.

Kto jeszcze nie widział Baileya w akcji, musi go koniecznie zobaczyć, ponieważ ma niesamowite umiejętności. Tylko patrzeć, jak za kilka lat trafi do większego klubu. Wartość Jamajczyka, którą obliczył portal Transfermarkt, od momentu przenosin do Bundesligi wzrosła ponad dwukrotnie (obecnie 28 mln euro). Warto tutaj przypomnieć, że 20-latek został najlepszym ofensywnym graczem w lidze w pierwszej połowie sezonu.

Baileya obowiązuje długotrwała umowa z Bayerem do 2022 roku, choć Völler powinien myśleć już o jej przedłużeniu.

Rudi Völler na temat Baileya

Dyrektor sportowy Bayeru Leverkusen w wywiadzie z dziennikiem „Welt” odpowiedział na pytanie, czy boi się stracić Jamajczyka:
– W Bayerze mieliśmy graczy, którzy wzbudzali wielkie zainteresowanie i od lat znajdują się na liście życzeń innych klubów. Jesteśmy jednak spokojni. Jedynym klubem, który może powiedzieć „nie”, jest Bayern Monachium, my i inne kluby musimy się już poddać. Są progi bólu. Ale to temat polityki, niezależny od Leona Baileya. Jeśli zajdzie potrzeba dyskusji, wszyscy usiądziemy i zdecydujemy, co jest najlepsze – także na tle możliwych alternatyw. 

Problemy reprezentacyjne 20-latka

Przy okazji warto poruszyć temat związany z reprezentowaniem barw narodowych przez Baileya. Prawdę na temat negocjacji z jamajskim związkiem piłki nożnej przedstawił jego agent, przekonując, że początkowo nie zdecydowali się grać dla reprezentacji Jamajki, ponieważ nie odpowiadał im systemZ kolei sam zawodnik poinformował w „Bildzie”, że Jamajka to świetny kraj, gdzie zawsze panuje lato, a ludzie są szczęśliwi, ale obecnie interesuje mnie tylko piłka klubowa.

Bernd Leno

Co prawda nie możemy już go zaliczyć do najmłodszych zawodników, ale warto opisać jego karierę. Jest z tego zestawienia najstarszy, ma 25 lat.

Leno reprezentuje barwy Bayeru od sierpnia 2011 roku, początkowo był na wypożyczeniu w drużynie „Aptekarzy”, a już po połowie roku zespół postanowił wykupić bramkarza z VfB Stuttgart. Niemiec szybko się rozwijał, co skutkowało tym, że przyciągał swoim młodym wiekiem i umiejętnościami czołowe europejskie kluby. Szczyt jego formy nastąpił w sezonie 2013/2014, był dodatkowo zmotywowany mistrzostwami świata w 2014 roku, które odbywały się w Brazylii. Wtedy 22-latek za główny cel stawiał sobie właśnie pojechanie na mundial. Niestety nie przekonał do siebie Joachima Löwa, który nie powołał go do grona trójki golkiperów, którzy mieli reprezentować Niemcy na arenie międzynarodowej. Później okazało się, że to właśnie nasi zachodni sąsiedzi wygrali mundial 2014.

Gdyby Leno pojechał na mistrzostwa świata, prawdopodobnie wywalczyłby transfer do lepszego klubu. Jednak na debiut w dorosłej reprezentacji musiał czekać do 2016 roku. Jest już 2018 rok, a Niemiec nadal jest zawodnikiem Bayeru Leverkusen. Wydaje się, że nie jest zadowolony ze swojej pozycji w klubie, chciałby przenieść się do innej drużyny. Zapewne wolałby grać w zespole, z którym regularnie występowałby w europejskich pucharach, a nie co dwa, trzy sezony. Jeżeli „Aptekarze” utrzymają czwarte miejsce, gwarantujące udział w przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów, Leno prawdopodobnie zostanie w ekipie z BayArena. Jeżeli tak się jednak nie stanie, to być może będzie miał wszystkiego dość i będzie chciał zgłosić tzw. transfer request, a chętnych na jego kupno na pewno nie zabraknie.

Zainteresowana zawodnikiem była Borussia Dortmund czy nawet Bayern Monachium w kontekście zastąpienia kontuzjowanego Manuela Neuera, ale ostatecznie do rozmów nie doszło.

 

Julian Brandt

Już w letnim okienku transferowym mówiło się o zainteresowaniu zawodnikiem ze strony Bayernu Monachium. Jednak jak przyznał latem sam piłkarz, zostaje na kolejny sezon w Leverkusen, a co będzie później, zobaczymy.

Lewy napastnik kosztował zespół z BayArena jedynie 350 tysięcy euro, a został wykupiony z drużyny Wolfsburga U-19. Niemiec od stycznia 2014 roku reprezentuje barwy „Aptekarzy”. Jego umowa obowiązuje do czerwca 2019 roku, a z pewnością tego lata będą się o niego biły czołowe europejskie kluby, nie tylko z Bundesligi.

13-krotny reprezentant Niemiec może występować zarówno na lewym skrzydle, jak i jako środkowy pomocnik. Zdecydowanie lepiej idzie mu gra w bocznych strefach boiska. Na pozycji lewego napastnika rozegrał w tym sezonie 11 meczów, strzelił pięć bramek i zanotował dwie asysty. Z drugiej strony jako ofensywny pomocnik pojawił się na boisku pięciokrotnie, zaliczając dwa kluczowe podania. Głównie występował na drugiej pozycji, ponieważ wyżej wymieniony Leon Bailey grywał jako lewy skrzydłowy. Jamajczykowi z kolei lepiej wychodzi gra na prawej stronie boiska. Świadczą o tym chociażby statystyki wyliczone przez portal Transfermarkt.

Brandt grając na lewej stronie boiska, zdobył pięć bramek i zanotował dwie asysty, z kolei występując po prawej stronie, strzelił dwie bramki (dla obu przypadków w sześciu kolejkach).

Jakie zespoły wykazują zainteresowanie Niemcem?

Najbardziej zainteresowany usługami 25-latka wydaje się być Bayern Monachium szukający zawodników, którzy godnie zastąpiliby Francka Ribery’ego i Arjena Robbena. Jednak „Die Roten” nie będą tak bardzo zmotywowani, by pozyskać Brandta, jak było to przed sezonem. Na obecnego lidera skrzydła wyrasta Kingsley Coman, a z drugiej strony wspomagać go może James Rodriguez. Jednak i tak Bawarczycy będą potrzebowali zmiennika dla nich w razie kontuzji oraz przeciwnika do rywalizacji o pierwszy skład.

Bayern nie jest jedynym klubem zainteresowanym Brandtem. W swoim składzie chce go Borussia Dortmund (przynajmniej chciała go ściągnąć latem). Co prawda w Dortmundzie jest więcej skrzydłowych niż w Bayernie, choć często takim jak Marco Reus przydarzają się urazy. Ostatnio makabrycznej kontuzji doznał Maximilian Philipp i obecnie poza Yarmolenką, Pulisiciem i ewentualnie Kagawą (który jest bardziej środkowym pomocnikiem) nie ma konkurentów do walki o miejsce w składzie. Choć niedługo może być nim Jadon Sancho, który świetnie spisywał się podczas zgrupowania BVB w Marbelii.

25-latek jest wyceniany na 30 mln euro, choć taka suma z pewnością nie skłoni Rudiego Völlera do sprzedaży swojej gwiazdy. Chętni będą zmuszeni zaoferować zdecydowanie więcej, według doniesień niemieckich mediów 50-60 mln euro. Według portalu Goal.com usługami młodego Niemca jest poważnie zainteresowana FC Barcelona. Z kolei portal Liverpoolecho.co.uk informuje o zainteresowaniu Liverpoolu. Reasumując, latem odbędzie się prawdziwa wojna o skrzydłowego reprezentacji Niemiec.

 

Kai Havertz

18-latek przebojem wdarł się do podstawowego składu Bayeru Leverkusen. Jego głównym atutem jest posyłanie kluczowych podań ze środka pola – w obecnym sezonie ma na koncie cztery asysty. Lubi angażować się w akcje ofensywne, wychodzi mu to znakomicie. Od lipca 2016 roku zanotował wielki progres w drużynie „Aptekarzy”. Nie wydaje się jednak, by latem zgłosił się po niego jakiś czołowy klub, ponieważ na tę chwilę w Bayerze są zawodnicy od niego lepsi pod względem nie tylko umiejętności, ale także zanjdujący się w lepszej formie od 18-latka. Sam Havertz potrzebuje jeszcze czasu w Leverkusen, żeby dojrzeć i podszkolić swoje umiejętności.

Havertz miał świetny sezon 2016/17, który był zarazem jego pierwszym w Bayerze. Niestety od obecnych rozgrywek spisuje się gorzej, jest pozbawiony blasku z poprzedniego sezonu. Wtedy nie dało się na niego nie zwrócić uwagi, błyszczał jak perełka. Nie oznacza to zupełnie, że swoją grą rozczarowuje – nadal gra przecież świetny futbol.
Co się jednak stało latem 2017? Może po prostu zbytnio przestraszył się konkurencji, która tak naprawdę powinna go motywować do bardziej wytężonej pracy.

 

Lucas Alario

Wydaje się, że zbyt późno zdecydował się na opuszczenie Ameryki i przeprowadzkę do Europy. Środkowy napastnik ma już bowiem 25 lat. Gdyby skauci Bayeru zauważyli go trzy-cztery lata wcześniej, miałby więcej czasu i mógłby wyrosnąć na topowego napastnika Bundesligi. Nie zamykajmy mu jednak kariery, ponieważ całe życie jest jeszcze przed nim.

Argentyńczyk stanowił spore ryzyko dla zarządu Bayeru Leverkusen. Rudi Völler musiał zapłacić za zawodnika River Plate 24 miliony euro. Był w stanie zadebiutować dopiero w szóstej kolejce Bundesligi przeciwko HSV Hamburg. Podczas tego spotkania strzelił jedną bramkę i zanotował taką samą liczbę asyst.

Szybki proces rozwijania argentyńskiego talentu

Trzeba przyznać, że napastnik jak na swój wiek dokonał błyskawicznego rozwoju swoich umiejętności. Udowodnił kibicom i zarządowi, że nie mylili się co do jego sprowadzenia. Ryzyko jak najbardziej się opłacało i miejmy nadzieję, że wyrośnie on na jednego z najlepszych snajperów ligi. Jednak obecnie lepszy od niego jest Kevin Volland, który przez niemieckie gazety jest uznawany za najlepszego niemieckiego napastnika i to on według nich powinien pojechać na mundial i grać na pozycji numer dziewięć.

Jak spisuje się Alario w bieżącym sezonie?

W tym sezonie Alario w całej Bundeslidze zagrał w dziewięciu meczach, w których strzelił trzy bramki i zanotował dwie asysty. Podczas ostatnich kwalifikacji do mistrzostw świata był powoływany do meczowej osiemnastki, a w dwóch ostatnich meczach tego turnieju (przeciwko Urugwajowi i Wenezueli) rozegrał końcowe 19 minut. Najprawdopodobniej przekonał do siebie Sampaoliego i zostanie powołany na turniej w Rosji. Jednak jego konkurencja jest zbyt mocna – bardzo trudno będzie wygrać rywalizację z Aguero i Higuainem.

 

Panagiotis Retsos

Wobec Greka były wielkie oczekiwania. 19-latek przychodząc do Bayeru w letnim okienku transferowym, miał od razu zastąpić Omera Topraka, który odszedł do Borussii Dortmund.

Wszedł na dzień dobry w pierwszy skład

Środkowy obrońca od czwartej kolejki, z wyjątkiem spotkania z Hamburgiem, regularnie występuje na pozycji stopera i zbiera pozytywne, a nawet świetne noty. Razem z Jonathanem Tahem odpowiada za rozegranie piłki. Grek lubi angażować się w grę ofensywną, jest bardzo szybki i dobry w odbiorze futbolówki. Głównym atutem jest jego wszechstronność – może zagrać zarówno jako środkowy obrońca, jak i na bokach defensywy. Doskonale nadaje się do dość często desygnowanego przez Heiko Herrlicha systemu 5-4-1.

Jak na środkowego obrońcę nie należy on do najwyższych w lidze. Jego wzrost wynosi 1,86 cm. Od zaprezentowania zawodnika w koszulce „Die Werkself” regularnie grywa również w reprezentacji Grecji u boku Sokratisa Papastathopoulosa. W drużynie narodowej także zbiera pozytywne recenzje, choć wiadomo, że nie jest to poziom klubowy.

Podsumowując, ściągnięcie 19-latka za 17,5 mln euro było doskonałym ruchem i utwierdziło nas w przekonaniu, jak świetnym dyrektorem jest Rudi Völler.

 

 

Wszyscy chwalą za transfery trenera, zapominamy o dyrektorach

W piłce nożnej wiele osób uważa, że to trener jest odpowiedzialny za transfery. Oczywiście ostateczna decyzja należy do niego, ale to nie selekcjoner wynalazł tych zawodników. Największą pracę wykonali skauci, podążając przez cały świat za zawodnikiem i dostarczając szerokich raportów. To na nich leży największa presja ze strony prezesa i trenera klubu. Jednak nie dosięga ich krytyka ze strony kibiców, przez co mogą spokojnie pracować, i prawie nikt ich nie rozpoznaje. A już na pewno nie zwykły kibic.

Trener tylko wydaje swoją opinię na temat danego zawodnika prezesowi. Ewentualnie może poprosić o transfer do klubu jakiegoś piłkarza. Najczęściej staje się tak przy sprowadzeniu graczy, których selekcjoner miał do dyspozycji w poprzednim klubie. Wtedy doskonale zna ich charakter i umiejętności, a prezes jest gotów zaryzykować.
Bardzo ważną rolę w procesie zatrudniania piłkarza odgrywa dyrektor sportowy, który kontaktuje się z klubem gracza odnośnie do transferu, a potem już z samym zawodnikiem.

Podsumowując, nie przypisujmy trenerom odkrycia talentów zawodników, ponieważ odpowiadają za to zupełnie inne osoby.

Młodzi zawodnicy Bayeru receptą na sukcesy klubowe?

Zdecydowanie jeżeli zdecydują się oni na pozostanie w klubie, to będą stanowili siłę napędową „Aptekarzy”. Przy tak szybkim rozwoju piłkarzy oraz kupowaniu nowych młodzików Bayer już niedługo może nie tylko walczyć o awans do Ligi Mistrzów, ale i bić się o mistrzostwo Niemiec z Bayernem Monachium. Przypomnijmy, że przed tym sezonem ekipa z BayArena była typowana przez jednego z niemieckich ekspertów do zdobycia mistrzowskiej patery. Przecież kiedyś passa Bayernu musi zostać przerwana, jak każda inna.

Miejmy nadzieję, że klub nie zdecyduje się na sprzedaż swoich młodych gwiazd do innych klubów, ponieważ będzie to równoznaczne z końcem walki o trofea. A przecież miło byłoby znów oglądać „Aptekarzy” odnoszących sukcesy na boisku.

Komentarze
Obserwator (gość) - 2 miesiące temu

Pisanie, ze przejscie Dembele do Barcy bylo bledem to ogromne naduzycie, facet byl pol roku kontuzjowany to niby czym mial sie wykazac

Odpowiedz
Mariusz Deczkowski - 2 miesiące temu

Właśnie z tego powodu, że jest przez prawie cały czas kontuzjowany, jego transfer był błędem. W Borussii zbierały teraz cenne doświadczenie. Cytując klasyka "karma wraca".

Odpowiedz
Obserwator (gość) - 2 miesiące temu

A gdyby, został w Borussi i się nabawił kontuzji, też by można było powiedziec, że jego zostanie było błędem. Dajmy chłopakowi zagrać cały sezon i wtedy będzie można realnie ocenić, czy nie za szybko rzucił się na głęboką wodę.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Możesz zalogować się swoim kontem FB, Twitter lub pisać jako gość.

Najnowsze