Kariera Bartosza Salamona to jeden ze zdecydowanie większych rollercoasterów. W latach młodości postrzegaliśmy stopera jako wielki talent polskiego futbolu. Transfer do AC Milan wlał w nas sporo nadziei, jednak po nim na bardzo długo zapomnieliśmy o defensorze. Po drodze były Pescara, Sampdoria, Cagliari, SPAL czy Frosinone. Był powołany na Euro 2016, sparing z Kazachstanem, a następne sześć lat nie było mu dane występować w kadrze. Dopiero w 2022 roku przypomniał sobie o nim Czesław Michniewicz. Ostatnie dwa lata – również pasjonujące – to były kontuzje, problemy, zawieszenie za stosowanie dopingu i trener Niels Friederiksen, który do Salamona nie mógł się przekonać. Do czasu.
Przed spotkaniem z Cracovią mało który kibic Lecha odczuwał pełen spokój. „Pasy” od początku sezonu są w kapitalnej formie – Ajdin Hasić, Benjamin Kallman, Mick van Buran czy Filip Rózga doskonale prezentują się w czerwono-białych koszulkach. Ponadto Alex Douglas, podpora poznańskiej defensywy, nabawił się kontuzji w czasie przerwy reprezentacyjnej. Szwed wyrósł na gwiazdę nie tylko Lecha Poznań, lecz także całej PKO BP Ekstraklasy.
Bartosz Salamon jednym z bohaterów meczu w Krakowie
Do składu po bardzo długiej przerwie powrócił Bartosz Salamon. 33-latek w tym sezonie rozegrał zaledwie minutę – przeciwko Widzewowi Łódź. Jak na zawodnika, który przez kilka ładnych miesięcy nie powąchał trawy, spisał się doskonale. Przed spotkaniem w publicznej przestrzeni pojawiały się interesujące porównania. Obok Mikaela Ishaka stawiano Benjamina Kallmana. Wielu ekspertów stwierdziło, że to Fin jest dużo bardziej przydatnym piłkarzem od Szweda. Boisko jednak zweryfikowało ich słowa. Ishak strzelił gola i zaliczył asystę, Kallman został schowany do kieszeni Bartosza Salamona. Tego, który przez cały obecny sezon do meczu z Cracovią miał na koncie jedną rozegraną minutę.
Salamon nie dawał się aktywnemu pressingowi ze strony Cracovii. Nie popełnił żadnego błędu, który mógłby przybliżyć gospodarzy do zagrożenia bramki Bartosza Mrozka. Nie oszukujmy się, trudno znaleźć duet defensywny gotowy do wyłączenia z gry duetu van Buren – Kallman. Może Pankov z Kapuadim i Ziółkowskim, może Arsenić, Rundić ze Svarnasem (najbliższa okazja dopiero jednak na wiosnę, przeciwko częstochowianom w tym sezonie Cracovia zdobyła bowiem trzy oczka).
Kariera, o której zapomnieliśmy
Droga Bartosza Salamona do Lecha Poznań była zawiła. Pięć, sześć lat temu Salamon zgubił nam się gdzieś w meandrach włoskich lig. Przeciętny polski kibic do końca nie wiedział, czy stoper gra w Serie A, B czy może jednak C. Prędzej zestawilibyśmy go w jednym szeregu z Tomaszem Kupiszem, który uciekł z radaru polskiego kibica w meandry słonecznej Italii, niż którymś z reprezentantów Polski. Koniec końców Salamon udowodnił, że potrafi być koszmarem niejednego czołowego snajpera. Pokazał się w Lidze Konferencji Europy z bardzo dobrej strony. Był trzonem defensywy Lecha Poznań, gdy ten sięgał po tytuł mistrza Polski.










