Maciej Wilusz, Artur Boruc, Michał Kucharczyk. Teraz do grona zawodników, którzy po przygodzie za granicą wracają na polskie boiska, dołączył Bartosz Kapustka. Ostatnie cztery lata dla urodzonego w Tarnowie pomocnika zdecydowanie nie należały do najlepszych, szczególnie pod względem liczby minut spędzonych na boisku. Ciągłe wypożyczenia, a na koniec poważna kontuzja w postaci zerwania więzadła krzyżowego. Teraz przyszedł jednak czas na swego rodzaju nowe otwarcie. A zatem dlaczego transfer Kapustki do warszawskiej Legii to dobry ruch dla wszystkich stron?
Któż nie pamięta, co Bartosz Kapustka wyrabiał w koszulce reprezentacji Polski na mistrzostwach Europy we Francji przed czterema laty? Jego świetne występy zachwycały wszystkich kibiców w naszym kraju i nie tylko. Pod wrażeniem byli nawet Rio Ferdinand oraz Gary Lineker.
– W najbliższych latach sporo usłyszymy o Kapustce. To bardzo utalentowany 19-latek – napisał na swoim koncie w mediach społecznościowych legendarny angielski napastnik. I rzeczywiście, wówczas trudno było się z nim nie zgodzić. Bartek Kapustka, mimo bardzo młodego wieku, wykazywał ogromne umiejętności czysto piłkarskie.
Najlepszym potwierdzeniem tych słów był fakt, że usługami wychowanka Cracovii zainteresowali się ówcześni sensacyjni mistrzowie Anglii, czyli Leicester City. Negocjacje zakończyły się sukcesem, a popularny „Kapi” został zaprezentowany w zespole z King Power Stadium.
Później natomiast kariera polskiego zawodnika potoczyła się w kierunku, którego niestety nie można określić mianem pozytywnego. Brak regularnych występów i bardzo poważna kontuzja. Dzisiejsze podpisanie kontraktu z Legią Warszawa może jednak stanowić pewien przełom. Dlaczego?
Ponieważ to dobra szansa na odbudowę
Niewykluczone, że o ostatnich kilku latach swojej przygody na piłkarskich boiskach Bartosz Kapustka będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Występów niestety nie było zbyt wiele. Od sezonu 2017/2018 rozegrał on niespełna 40 spotkań, z czego zdecydowaną większość w Oud-Heverlee Leuven – klubie 2. ligi belgijskiej.
Nadzieję dawał jednak selekcjoner Czesław Michniewicz, który stawiał na Kapustkę w młodzieżowej reprezentacji. Za to zaufanie zawodnik odwdzięczał się bardzo dobrymi grami. Szczególnie można tutaj przytoczyć pamiętny dwumecz z Portugalią w ramach baraży o awans na mistrzostwa Europy do lat 21.
Tarnowianin swoją jakość miał udowodnić już na samej imprezie rangi mistrzowskiej, ale plany pokrzyżowała mu bardzo (zerwanie więzadła krzyżowego), która wykluczyła go z gry na dość długi okres czasu.











