FC Barcelona pokonała na Camp Nou Sporting Gijon 1:0, jednak gra Katalończyków pozostawia wiele do życzenia. W innym dzisiejszym spotkaniu Almeria przegrała na własnym stadionie z Levante, także 1:0.
„Barca” wykonała plan minimum
Parę dni po ważnym zwycięstwie na Vicente Calderon z Atletico Madryt Barcelona podjęła na własnym stadionie przeciętnie spisującą się drużynę Sportingu Gijon. Goście tego meczu mają na koncie wygraną, remis i porażkę. Jedyną przegraną odnieśli w pierwszej kolejce właśnie na Calderon, gdzie przegrali z gospodarzami aż 4:0. Do meczu na Camp Nou Barcelona przystąpiła bez kontuzjowanego Lionela Messiego. W jego miejsce Pep Guardiola desygnował do gry słabo prezentującego się w tym sezonie Bojana. Prócz niego w ataku drużyny z Katalonii zagrali Villa z Iniestą, a miejsce tego ostatniego w pomocy zajął Keita. Po raz pierwszy w tym sezonie ligi hiszpańskiej na boisku pojawił się Gabriel Milito.
W szóstej minucie spotkania pierwszą szansę miał nieskuteczny ostatnio David Villa, jednak kąt, z którego uderzał, był zbyt ostry, by zaskoczyć bramkarza gości. Chwilę później w doskonałym położeniu znalazł się Iniesta, lecz i tym razem na wysokości zadania stanął Cuellar. Po parunastu minutach względnego spokoju na boisku, po przedryblowaniu kilku rywali strzelał Villa, ale jego strzał wyłapał bramkarz Sportingu. Sześć minut później z szybką kontrą spod własnej bramki wyszedł Bojan, lecz wywalczył zaledwie rzut rożny. To kolejny mecz, w którym Villa daje popis nieskuteczności! W 33. minucie z pola karnego uderzył minimalnie obok bramki gości. W 40. minucie ładną piłkę w pole karne Sportingu posłał Iniesta, lecz i Puyol, i Busquets minęli się z futbolówką.
Minutę później niebezpieczeństwo pod własną bramką zażegnał Victor Valdes, który wyszedł daleko przed pole karne gospodarzy. Kilkadziesiąt sekund później strzałem sprzed pola karnego Cuellara chciał zaskoczyć Keita, bezskutecznie. Nieco ponad minutę przed końcem pierwszej połowy znów w bardzo dobrej sytuacji znalazł się Villa, ale i tym razem nie udało mu się umieścić piłki w siatce. Jego strzał trafił w boczną siatkę bramki. Wydaje się, że lepiej by zrobił, gdyby próbował podać do niepilnowanego na piątym metrze Bojana.
Po trzech minutach drugiej połowy świetnym podaniem od Alvesa został obsłużony David Villa. Napastnik Barcelony znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem gości i pewnym strzałem wyprowadził swój zespół na prowadzenie! Przez długi czas drugiej połowy gra toczyła się w środku pola, a Barcelona próbowała zaskoczyć gości sporadycznymi strzałami z dystansu. W 69. minucie w dobrej sytuacji znaleźli się zawodnicy z Gijon, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Gabriel Milito.
W kolejnych minutach spotkania cały czas w natarciu była Barcelona. Zawodnikom „Dumy Katalonii” brakowało jednak dokładnego ostatniego podania, dlatego nie byli w stanie stworzyć sobie dobrej sytuacji do podwyższenia wyniku. Dopiero w 85. minucie sprytnym lobem z kilkunastu metrów Cuellara próbował zaskoczyć Villa, jednak piłka nieznacznie minęła słupek bramki gości. Goście nacisnęli w ostatnich minutach spotkania, lecz dobrze spisywała się cała defensywa katalońskiego klubu. Ostatecznie, po niezbyt ciekawym pojedynku Barcelona pokonała Sporting Gijon 1:0










