Po zaciętym spotkaniu na Vicente Calderon gospodarze spotkania przegrali z FC Barcelona 2:1. Tę wygraną goście okupili kontuzją Messiego, który w doliczonych minutach gry został z boiska zniesiony na noszach.
Do meczu Barcelona podeszła tydzień po sensacyjnej porażce z Herculesem Alicante, a kilka dni po wspaniałym zwycięstwie nad Panathinaikosem Ateny w meczu Ligi Mistrzów. W drużynie aktualnych mistrzów Hiszpanii zabrakło jedynie Erica Abidala, który z powodu problemów rodzinnych musiał na parę dni udać się do Francji. Atletico Madryt, które po dwóch pierwszych meczach ligi hiszpańskiej miało komplet punktów, w środku tygodnia przegrało z Arisem Saloniki w Lidze Europejskiej. Do meczu z Barceloną gospodarze przystąpili w najsilniejszym składzie, a od pierwszej minuty wystąpił też Kun Aguero, którego występ w tym spotkaniu do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania.
Obie drużyny rozpoczęły mecz spokojnie. Gra toczyła się głównie w środku pola, a żaden z zespołów nie stworzył sobie dogodnej sytuacji do strzelenia bramki. Gdy w końcu „Barca” ruszyła do ataku, zrobiła to w najlepszy możliwy sposób! W 14. minucie meczu świetną prostopadła piłkę otrzymał David Villa, który w sytuacji sam na sam trafił w słupek bramki gospodarzy! Po odbiciu się od niego piłka trafiła pod nogi Pedro, który wspaniale podał do Leo Messiego, a Argentyńczyk spokojnie umieścił piłkę w siatce obok interweniującego bramkarza Atletico. Groźnie pod bramką Valdesa mogło być w 22. minucie, kiedy nonszalancko pod własnym polem karnym zachował się Sergio Busquets. Na szczęście dla gości, Carles Puyol przeciął prostopadłe podanie adresowane do Forlana. Już dwie minuty później ładną piłkę do Messiego posłał Alves, jednak strzelec pierwszej bramki uderzył ponad bramką.
W 25. minucie Atletico wykonywało rzut rożny. Do piłki posłanej na piąty metr przed bramką wyskoczył Valdes, jednak uprzedził go Raul Garcia, który strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Siedem minut później rzut rożny z drugiej strony boiska wykonywał Messi. Idealnie dośrodkował do Gerarda Pique, który przyjął piłkę na klatkę piersiową i silnym płaskim strzałem wyprowadził Barcelonę na kolejne w tym meczu prowadzenie! W ostatniej minucie pierwszej części gry David Villa zagrał do Pedro, jednak znajdujący się kilka metrów przed bramką Hiszpan minął się z piłką. W pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie.
Drugą połowę szybkim atakiem rozpoczęli gospodarze, jednak to Barcelona bardziej zagroziła bramce przeciwnika. Najpierw z ponad dwudziestu metrów strzelał Xavi, jednak De Gea wybił na rzut rożny, po którym również na strzał z dystansu zdecydował się Pedro, jednak i tym razem świetną interwencją popisał się De Gea. W 59. minucie w sytuacji sam na sam, po podaniu Xaviego, znalazł się Pedro, jednak źle przyjętą piłkę przechwycił De Gea. Atletico robiło wszystko, by wyrównać stan meczu. Gospodarze spotkania grali z wielkim zaangażowaniem i bez przerwy wywierali na gościach presję, nawet wtedy, gdy Barcelona rozgrywała piłkę przed swoim polem karnym.
W 67. minucie niezdecydowanie piłkarzy Atletico wykorzystał Iniesta, który przejął piłkę i podał ją do Villi, jednak jego strzał został zablokowany przez rywali. Pięć minut później po błędzie obrońców gospodarzy przed szansą stanął Villa, jednak jego strzał z szesnastu metrów przeleciał ponad poprzeczką. Po kolejnych 120 sekundach na strzał z około 25 metrów zdecydował się Villa, jednak kolejną tego wieczoru kapitalną paradą popisał się De Gea.










