Barcelona w meczu piętnastej kolejki Primera Divison bezbramkowo zremisowała z Getafe i ma już cztery punkty straty do Realu Madryt.
Przez większość tego spotkania po prostu wiało nudą. Piłkarze Getafe nie zamierzali atakować, a piłkarze Barcelony nie potrafili nic zdziałać w tym spotkaniu. Getafe grało tak naprawdę przez większość spotkania jedenastoma obrońcami, co przyniosło efekt. Trener Contra jasno przed meczem zapowiadał, że gra w tym meczu o jeden punkt i jego piłkarze zadbali o to, by tak się stało.
Barcelona kompletnie nie mogła sobie poradzić z tak kurczowo broniącą się drużyną Getafe. Sytuacji do zdobycia gola miała bardzo mało. Świetną w pierwszej połowie zmarnował Suarez, który z kilku metrów trafił nad bramką, Messi z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę, a do tego było jeszcze kilka strzałów z dystansu, które jednak nie przynosiły żadnych efektów.
Trudno cokolwiek dobrego powiedzieć o ekipie Luisa Enrique, ponieważ było to po prostu nieudane spotkanie w ich wykonaniu. Dobry mecz rozegrał Jordi Alba, który jako jeden z niewielu starał coś wykombinować, by Barcelona tę jedną bramkę strzeliła. Zupełnie niewidoczny był Rakitić, który jakby nie starał się brać gry na siebie, a tego się od niego wymaga. Był to już kolejny kiepski występ Chorwata w barwach Barcelony. Leo Messi został bardzo dobrze wyłączony z gry przez obronę Getafe, a wiemy, że Barcelona bez dobrej gry swojego lidera radzi sobie raczej słabo.
Jeżeli chodzi o Getafe, to można tylko im pogratulować, że grali przez całe spotkanie tak konsekwentnie w obronie i dzięki temu wywalczyli bardzo ważny punkt. Nie do przejścia był środkowy obrońca Naldo, który także wygrywał wszystkie pojedynki główkowe. Jeżeli chodzi o atak, to jednym, który próbował coś zdziałać ,był Lafita, który kilka razy zagroził obrońcom Barcelony i był na pewno najjaśniejszą postacią wśród tych nielicznych ofensywnych piłkarzy Getafe.
Warto także dodać, że aura nie rozpieszczała. Przez większość meczu padał rzęsisty deszcz, który w pewnym stopniu utrudniał grę piłkarzom obu drużynom. W tym spotkaniu nie popisali się także sędziowie, którzy popełnili kilka kardynalnych błędów. W ciągu jednej minuty sędzia nie zauważył dwóch zagrań piłki ręką w polu karnym. Najpierw ręką zagarnął piłkę jeden z obrońców Getafe, a w następnej akcji Dani Alves we własnym polu karnym odbił piłkę ręką. Oceny sędziów także nie poprawi to, że kilka razy mylili się, jeżeli chodzi o spalone.
Można mówić o złej pogodzie, o złym sędziowaniu, ale tak naprawdę to po prosu nie był dzień piłkarzy Barcelony. Gdyby rozegrali dobre spotkanie, to nic by im nie przeszkodziło w wygraniu tego meczu. Po kilku lepszych meczach teraz przyszedł słabszy i właśnie tym różni się Barcelona od Realu w tym sezonie. Realowi po prostu te słabsze spotkania w ostatnim czasie się nie zdarzają,a nawet jeśli się zdarzają, to klub z Madrytu i tak te mecze wygrywa.











