Piłkarze Barcelony starali się niezmiernie, aby skromnie zwyciężyć, jednak gracze Osasuny stworzyli monolit trudny do przejścia. W Pampelunie mecz zakończył się bezbramkowym remisem.
Piłkarze Barcelony udali się do Pampeluny, aby zmierzyć się z Osasuną. Goście nie chcieli stracić punktów przed zbliżającym się pojedynkiem z Realem Madryt. Gospodarzy natomiast cieszył każdy punkt, bo znajdowali się w strefie spadkowej i chcieli wydostać się z niej jak najszybciej.

Barcelona od pierwszych minut próbowała narzucić styl gry rywalom. Jednak piłkarze Osasuny grali bardzo konsekwentnie w formacji defensywnej i nie pozwalali mistrzom Hiszpanii na zbyt wiele swobody. Podopieczni Javiego Garcii nie mogli znaleźć sposobu na to, jak zaskoczyć „Blaugranę”. Zespół z Katalonii próbował uderzać na piłkarzy Osasuny strzałami z dystansu, lecz bramkarz gospodarzy nie dał się przechytrzyć i bronił bardzo pewnie. W grze podopiecznych Taty Martino brakowało dokładności i porozumienia. Z toku spotkania wyłączony był także Brazylijczyk Neymar, który nie był w stanie popisać się swoimi akcjami, a także zaprezentować dryblingów.
W ostatnich fragmentach pierwszej połowy zawodnicy Barcelony całkowicie kontrolowali przebieg spotkania. Jednak defensywa Osasuny tworzyła monolit trudny do przejścia. Nie pozwolili oni sobie nawet na najmniejszy błąd. Formacja defensywna spisywała się koncertowo. Do przerwy na stadionie w Pampelunie utrzymał się wynik bezbramkowy. Piłkarze Barcelony schodzili niepocieszeni, bo nie mogli wyjść na prowadzenie. Zdawali sobie sprawę, że po zmianie stron może być ciężko i zwycięstwo może być trudne do zdobycia.
Po zmianie stron Osasuna nie miała chwili oddechu. Goście atakowali z każdej strony, natomiast defensywa się nie poddawała. Barcelona nie była w stanie się przebić. Jedni, jak i drudzy, faulem starali się wzajemnie wyłączyć z uderzenia. W 53. minucie bliski zdobycia gola był Neymar, jednak nie wstawił nogi w odpowiednim momencie przy zagraniu w pole karne i cała akcja spaliła na panewce. Na piłkarzach Osasuny ciążyła spora odpowiedzialność, bo wciąż bronili się na własnej połowie. Drużyna z Katalonii miała dużo problemów, aby dyktować swoje warunki. Widać było, że gospodarze wykonują zadania taktyczne swojego szkoleniowca.
Z minuty na minutę coraz trudniej Barcelonie było przedostać się przez defensywę Osasuny. Walczyli jak potrafili, lecz gracze dowodzeni przez Javiego Garcię nie wyglądali na drużynę, która walczy o utrzymanie. Gospodarze niezwykle się napocili, żeby utrzymać korzystny rezultat do końca spotkania. Barcelona się nie poddawała, ale nie była też w stanie zdobyć decydującego gola. W końcu Barcelona zremisowała w Pampelunie i strata Realu zmalała do trzech punktów. W przypadku porażki na Camp Nou może się zdarzyć tak, że zawodnicy dowodzeni przez Carlo Ancolettiego zrównają się punktami z „Blaugraną”.











