Tylko dwie godziny z wyprzedzenia Barcelony cieszyli się piłkarze Villarrealu. Podopieczni Josepa Guardioli pewnie pokonali Getafe 3:1 i ponownie odzyskali fotel wicelidera rozgrywek.
Przed tym spotkaniem chyba nikt nie wierzył, że drużyna z przedmieść Madrytu może urwać punkty rozpędzającej się Barcelonie, która wygrała ostatnio z Atletico i Sevillą – zwłaszcza ten ostatni rezultat, 5:0, robił największe wrażenie. Piłkarze ze stolicy Katalonii przystępowali do tej walki, znając wynik z Villarrealu, gdzie miejscowi pokonali Athletic i wyprzedzili w tabeli „Blaugranę”. Wiedzieli oni także, że ewentualne zwycięstwo sprawi, że awansują na pozycję lidera w rankingu, przynajmniej do zakończenia derbowego spotkania pomiędzy Realem a Atletico.

Już pierwsze minuty pojedynku pokazały, że jedynym powodem, dla którego zapamięta się ten mecz, będzie liczba strzelonych przez Barcelonę goli. Na bramkę Codiny sunął atak za atakiem, Katalończycy rozgrywali piłkę w typowym dla siebie stylu i kwestią czasu było, kiedy rozwiąże się worek z celnymi strzałami. Swoje szanse mieli Villa, Messi i Pedro, ale każdy z nich w swojej sytuacji zawiódł i na pierwszego gola kibice musieli czekać do 23. minuty. Wtedy to piłkę w polu karnym dostał Villa i pomimo asysty trzech obrońców, zdołał ją odegrać do nadbiegającego Messiego. Argentyńczyk z trzech metrów musiał trafić i umieścił futbolówkę przy krótkim słupku, otwierając wynik spotkania.
Kolejne minuty upływały nadal pod znakiem graczy z Katalonii – w 29. minucie piękną paradą popisał się Codina. Dwie minuty później David Villa zdobył bramkę, ale nie została uznana, gdyż Hiszpan był na pozycji spalonej. W 35. minucie zdobył on prawidłowo upragnione trafienie – naciskany przez obrońców przed polem karnym Leo Messi zdołał odegrać piłkę piętą do mijającego go partnera z ataku, a ten, pomimo asysty obrońców, strzałem obok bramkarza posłał piłkę do siatki. Patrząc na współpracę tych dwóch piłkarzy w tym meczu, ręce same składały się do oklasków. Pewnie i skutecznie grająca Barcelona do przerwy prowadziła dwoma golami.

W drugiej połowie w końcu do głosu doszli gospodarze, ale w pierwszej części tej fazy gry jedyną sytuację zmarnował w 53. minucie Manu, którego płaski strzał obronił Valdes. W 65. minucie było już jednak 0:3 – niedzielne spotkania nie były najlepsze dla bramkarzy. Błąd popełnił Codina, krótko rozegrał piłkę z obrońcą, który, naciskany przez Messiego, stracił futbolówkę. Argentyńczyk zdołał ją odegrać do nadbiegającego Pedro, a ten nie miał problemów z pokonaniem bramkarza i każdy z napastników miał na swoim koncie po jednym trafieniu.









