Mimo gry w osłabieniu „Azulgrana” wygrała ze Sportingiem Gijon 3:1. Jako pierwszy do siatki trafił w końcówce pierwszej połowy Andres Iniesta. Katalończycy fatalnie rozpoczęli drugie 45 minut – czerwoną kartkę zobaczył Gerard Pique, a następnie Asturyjczycy wyrównali po golu Barrala. Niecały kwadrans przed końcem meczu na listę strzelców wpisał się Seydou Keita, a dziewięć minut później zwycięstwo przypieczętował Xavi.
Pep Guardiola przed meczem ze Sportingiem musiał zmierzyć się z problemem absencji. Zagrać nie mogli Sergi Busquets, Eric Abidal i Leo Messi. Dodatkowo Katalończyk zdecydował się dać odpocząć Puyolowi i Alexisowi. W miejsce tej piątki na murawie pojawili się: Adriano, Mascherano, Keita, Pedro i Cuenca. Trener Barcelony mógł pozwolić sobie na eksperymenty, bo rywal nie wydawał się jakoś szczególnie wymagający. Szkoleniowiec gości, Javier Clemente, na murawę Camp Nou posłał teoretycznie najmocniejszą jedenastkę, która jednak na papierze wcale na mocną nie wyglądała.

Jak nietrudno się domyślić, początek meczu należał do „Blaugrany”. Gospodarze zamknęli graczy Sportingu na własnej połowie, nie pozwalając im na częsty kontakt z futbolówką. Już po dwóch minutach od pierwszego gwizdka po rzucie rożnym uderzał Pedro, ale zrobił to niecelnie. Ten sam zawodnik trafił do siatki Juana Pablo w 8. minucie spotkania, jednak w momencie podania od Andresa Iniesty był na spalonym i gol nie został uznany. W kolejnej akcji na lewej stronie obrońcom urwał się Adriano i uderzył na dalszy słupek, ale piłka opuściła plac gry. W 18. minucie przewracany w polu karnym był Dani Alves. Mimo protestów piłkarzy „Dumy Katalonii” arbiter nie podyktował rzutu karnego. W końcu zespół z Gijonu nieco dłużej zagościł (z piłką!) na połowie barcelończyków. Po kontrze bardzo nieudolnie próbował strzelać Mendy.
Podopieczni Guardioli nie rozpieszczali kibiców na katalońskim obiekcie. Niby przeważali, ale nie pokazywali niczego ciekawego w ataku, w dodatku coraz wolniej wymieniali podania… Gracze Javiera Clemente skupili się na defensywie i jak do tej pory wychodziło im to bardzo dobrze. W 36. minucie na raty strzelał Pedro, oczywiście niecelnie. Kanaryjczyk był obok Cuenki najaktywniejszym zawodnikiem na murawie, jednak jego kolejne próby zaskoczenia obrony gości również nie przyniosły rezultatu. Lepszą skutecznością popisał się jego kolega, Andres Iniesta. W 41. minucie Seydou Keita posłał prostopadłą piłkę w pole karne do Adriano. Brazylijczyk szybko odegrał do niekrytego Iniesty, któremu pozostało już tylko umieścić futbolówkę w siatce. Defensorzy Gijonu byli zupełnie zdezorientowani i nie zareagowali na błyskawiczną akcję „Barcy”. Kilkadziesiąt sekund później znowu było gorąco w „szesnastce” Asturyjczyków – Dani Alves wypatrzył Cesca Fabregasa, który niestety dla gospodarzy, podał do nikogo. Do końca pierwszej odsłony wynik się nie zmienił.











