Bogusław Baniak podjął się niezwykle trudnej misji. Ma stworzyć zespół, który nie dość, że ma się obronić przed spadkiem, to w przyszłym sezonie ma walczyć o awans do Ekstraklasy. Takie cele z pewnością postawiła nowa pani prezes. Czy szkoleniowiec podoła?

Pod koniec obozu dało się słyszeć głosy, że drużyna jest zmęczona intensywnymi treningami. Nie boi się Pan o dyspozycję Warty?
Jestem spokojny o formę drużyny. Oczywiście, obserwujemy sytuację na bieżąco i faktycznie zespół jest po wielu treningach. Jestem jednak pewien, że przed startem rozgrywek drużyna odzyska świeżość. Pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie odnosić dobre wyniki z silnymi rywalami, więc nie ma się czego obawiać.
Uważa Pan, że w meczach sparingowych drużyna pokazała się z dobrej strony?
Mieliśmy fragmenty świetnej gry i musimy zrobić wszystko, aby nie były to tylko fragmenty. Mam nadzieję, że w rozgrywkach ligowych będziemy realizowali założenia taktyczne z dużą
konsekwencją.
Jak ocenia Pan zgranie drużyny? Czy nowi piłkarze dobrze rozumieją się na boisku?
Wszyscy się sprawdzają. Białożyt i Ciarkowski to zawodnicy, którzy pełnię swoich umiejętności prezentują dzięki dynamice i szybkości. Z kolei kontuzjowani zawodnicy wracają do gry. Tomek Magdziarz udowadnia, że nie bez powodu jest kapitanem, co jest dla nas bardzo ważne. Graliśmy z mocnymi drużynami i patrząc nie tylko na wyniki, muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolony z postawy drużyny. Poza zespołami z Afryki, z którymi nie graliśmy, w Turcji nie było słabych sparingpartnerów. Widzę, że nowi zawodnicy dobrze czują się w naszym zespole i zaczynamy stanowić mocną, zgraną ekipę.
Można powiedzieć, że ma Pan problem bogactwa?
Zgadza się. Mamy po dwóch silnych zawodników na każdą pozycję i rywalizacja o miejsce w składzie jest bardzo zacięta, a przede wszystkim bardzo mobilizująca. Jestem pewien, że fakt,
iż na ławce niekiedy będą musieli usiąść mocni zawodnicy, dobrze wpłynie na jakość naszej gry.
Zgrupowanie przedwcześnie musiał opuścić Krzysztof Gajtkowski. Czy nie boi się Pan o jego dyspozycję?
Nie boje się. Krzysztof bardzo dobrze prezentował się na obozie i jestem pewien, że gdy wróci do treningów z zespołem, wciąż będzie miał w sobie dużą wolę walki. Jego tragedia
niewątpliwie wpłynęła na nasze nastroje, ale cały czas wspieramy go swoimi myślami.











