AZ Alkmaar, podobne jak w pierwszym meczu, pokonał 1:0 Anderlecht i awansował do 1/8 finału Ligi Europy. Jedynego gola zdobył w drugiej połowie bardzo skuteczny wiosną Maarten Martens.
Anderlecht z Marcinem Wasilewskim w składzie musiał gonić wynik po przegranej w Alkmaarze. Już po 30 sekundach gospodarze powinni prowadzić. Świetne prostopadłe podanie od Matiasa Suareza otrzymał Dieumerci Mbokani. Środkowy napastnik Anderlechtu odwrócił się z piłką w stronę bramki Estebana Alvarado, ale jego strzał został wybity na rzut rożny przez jednego z obrońców. Piłkarz drużyny gospodarzy nie zauważył, że przy drugim słupku na podanie czekał daremnie Milan Jovanović. Mbokani miał kolejną szansę dwie minuty później. Tym razem po podaniu z głębi pola poradził sobie z Nickiem Viergeverem, ale przegrał pojedynek z Alvarado. Gospodarzom ciągle było mało i jeszcze przed upływem 5. minuty gry w słupek po fenomenalnym uderzeniu zza pola karnego trafił Suarez.

Po początkowym szturmie gra uspokoiła się. Przy piłce zdecydowanie dłużej utrzymywali się gracze Ariela Jacobsa. Nieco przygasł Mbokani, który odczuwał chyba skutki starcia z Rasmusem Elmem, ale sytuacji tej nie zauważył arbiter. Grę ofensywną gospodarzy kreowali Argentyńczycy, Lucas Biglia i Suarez. Z dobrej strony pokazywał się zwłaszcza ten drugi, którego ponoć obserwowali na trybunach wysłannicy Barcelony. Przy stałych fragmentach gry w polu karnym Alvarado duże zamieszanie robił Wasilewski, ale brakowało mu szczęścia. Po jednej z centr Biglii Polak zderzył się z bramkarzem AZ i musiał wysłuchać komentarza wściekłego zawodnika z Kostaryki.
W miarę upływu czasu gospodarze znowu wyraźniej naciskali. Najpierw po szybkiej akcji Suareza, który wymanewrował obrońców w polu karnym, w dobrej sytuacji znalazł się Mbokani. Uprzedził go jednak Alvarado. Bliżej gola było w 41. minucie. Rzut wolny z około 25 metrów wykonywał Sacha Kljestan. Piłka uderzona przez Amerykanina minęła mur, ale została wybita na rzut rożny po świetnej interwencji Alvarado.
Ofensywa AZ w zasadzie nie istniała. Poza strzałem Bretta Holmana po akcji prawym skrzydłem i pozbawionym sensu uderzeniem Charlisona Benschopa z ponad 20 metrów trudno było mówić o zagrożeniu pod bramką Silvio Proto. Podenerwowany trener Gertjan Verbeek posunął się do tego, że już w 43. minucie ściągnął z boiska Benschopa, zastępując go Josmerem Altidorem.
Początek drugiej połowy również należał do gospodarzy. W 48. minucie świetną centrę Suareza próbował wykończyć strzałem głową Jovanović. Serb, niewidoczny w pierwszej połowie, wygrał pojedynek o piłkę, ale jego uderzenie poszybowało nad poprzeczką. Z kolei akcja Altidore i wycofanie przed pole karne zakończyło się płaskim uderzeniem Beerensa. Skrzydłowy AZ był jednym z bohaterów akcji z 54. minuty, kiedy dośrodkowaniem znalazł w polu karnym Maartena Martensa. Belg uderzył z powietrza, piłka odbiła się od Wasilewskiego i wylądowała w siatce bramki Anderlechtu.











