W przedostatnim spotkaniu 11. kolejki Primera Division doszło do starcia Atletico Madryt z Getafe. Górą był zespół gospodarzy, którzy zdecydowanie zasłużenie zwyciężyli.

Na Vicente Calderon odbyły się małe derby Madrytu. Początek meczu rozpoczął się minutą ciszy poświęconą pamięci ofiar ostatniego zdarzenia z Madrytu. Po gwizdku rozpoczynającym starcie dobrego dośrodkowania Pedro Leona z rzutu rożnego nie wykorzystali jego koledzy. Po dziesięciu minutach grający z opatrunkiem na czole Falcao świetnie dośrodkował do Raula Garcii, który niestety nie wykorzystał zagrania kolegi. W 13. minucie z rzutu wolnego świetnie uderzył Leon, bramkarz Atletico jednak nie miał z tym problemu. Cztery minuty później świetnie piłkę przyjął Adrian, niestety na spalonym. Od tego momentu Atletico przejęło całkowicie inicjatywę. W 24. minucie zamieszanie w polu karnym Getafe na raty wykorzystał Adrian Lopez, zaliczając pierwsze trafienie w tym sezonie. W 27. minucie powinien być podyktowany rzut karny na kolumbijskiej gwieździe Atletico, sędzia jednak uważał inaczej. Vazquez zmarnował dogodną okazję po podaniu Valery na kwadrans przed końcem pierwszej połowy. Dwie minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę spotkania bramkę zdobył Arda, jednak ta akcja jest dosyć kontrowersyjna, ponieważ gracz Atletico pomagał sobie ręką.
Drugą połowę mocnym uderzeniem ze znacznej odległości rozpoczął napastnik Atleticu. Okolice 53. minuty to strzał Raula blisko słupka. Sposób gry gości może określać liczba kartek, które otrzymali do 55. minuty, a mianowicie pięć, wszystkie żółte. Na pół godziny przed końcem spotkania Miguel Torres dopuścił się faulu na Falcao, który świetnie gnał na bramkę przeciwników. Najlepszą okazję do zdobycia bramki dla Getafe w 64. minucie zmarnował Lafita po świetnym podaniu Castro. Po godzinie spotkania goście zaczęli wygrywać pojedynki w środku pola, co zaowocowało niespotykaną dla nich w tym meczu dominacją. Na 20 minut przed końcem kapitan gości, Rafa, został zniesiony na noszach, sprawiając problem swojemu trenerowi, który wykorzystał wszystkie zmiany. Na niecały kwadrans przed końcem Radamel nieczysto uderzył piłkę, marnując szansę dla swojego zespołu. Ostatnie minuty spotkania to wyczekiwanie „Rojiblancos” na końcowy gwizdek. Parę minut przed końcem mocno uderzał Koke, niestety wprost w Moye. Biorąc pod uwagę postawę obydwu drużyn, wynik mógł być nieco wyższy.
Atletico dzięki zwycięstwu utrzymuje się na drugim miejscu w tabeli, odskakując trzeciemu Realowi na osiem punktów.











