Drużyna z Madrytu dwukrotnie wychodziła w meczu z Hannoverem na prowadzenie, goście zdołali wyrównać tylko raz, dlatego ostatecznie to Atletico wygrało 2:1. Hiszpański zespół zapewnił sobie wygraną w tym spotkaniu w 89. minucie!

Ćwierćfinały Ligi Europy to już nie przelewki, dlatego w tej fazie rozgrywek jesteśmy świadkami rywalizacji samych interesujących par. A z pewnością należą do nich Atletico Madryt wraz z Hannoverem, którzy zmierzyły się dziś na Vicente Calderon.
Oba zespoły z tej pary bardzo pewnie rozprawiły się ze swymi rywalami w 1/8 finału. Dzisiejsi gospodarze, Atletico Madryt, pokonali w stosunku 6:1 Besiktas, Hannover zaś, z zaledwie o jedną więcej straconą bramką, odprawił Standard Liege. W dzisiejszym pojedynku wraz z Diego do składu madryckiej ekipy powrócił Tiago. Z polskiej perspektywy warto zaznaczyć, że znów powołania do kadry „Die Roten” nie doczekał się Artur Sobiech.
Początek spotkania od razu pokazał, komu w tym meczu będzie bardziej zależało na odniesieniu zwycięstwa. Atletico osiągnęło przewagę, którą już w 7. minucie mógł zaznaczyć Adrian, lecz przez swe niezdecydowanie w polu karnym zmarnował dogodną sytuację. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze – udowodnił to już dwie minuty później Falcao. Kolumbijczyk perfekcyjnie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego Gabiego i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Przez kolejne minuty zespół z Niemiec próbował się odgryźć, ale ataki przyjezdnych skutecznie eliminowała dziś defensywa z Madrytu. Groźniej jednak swe pojedyncze akcje wyprowadzało Atletico. W 24. minucie uderzał na dalszy słupek Adrian, a kilka minut wcześniej po raz kolejny z główki próbował Falcao. Kolumbijczyk swoją drugą bramkę ze strzału głową zdobyć mógł jeszcze w 27. minucie, ale chybił z drugiego metra. Wraz z upływającymi minutami kontrolę nad meczem przejmowali gospodarze, którzy jednak nie umieli udokumentować swej przewagi. To skończyło się dla nich bezlitośnie, bo na kilka minut przed końcem pierwszej połowy do wyrównania doprowadził Diouf. Nic nie zapowiadało tej bramki dla gości, ale po błędzie w kryciu obrońców Atletico dośrodkowanie Stindla wykorzystał niezawodny ostatnio Senegalczyk. Do przerwy sytuacja nie uległa już zmianie.

Drugą część spotkania, podobnie jak pierwszą, bardzo pewnie rozpoczęło Atletico, które już w 47. minucie mogło wyjść na prowadzenie po strzale z „szesnastki” Falcao. Świetną okazję po rzucie rożnym miał też w 51. minucie Adrian, ale przerzucił piłkę ponad bramką. Po przeminięciu momentów zamieszania, serii fauli oraz niepotrzebnych starć piłkarzy, a więc około 60. minuty meczu, znów wróciła gra. I już w 62. minucie znakomitą okazję do wyprowadzenia „Rojiblancos” na prowadzenia miał Turan, lecz źle złożył się do strzału. Z drugiej strony kilka chwil później od utraty bramki uratował gospodarzy Courtois, wyśmienicie broniąc uderzenie Dioufa.










