W pierwszym sobotnim spotkaniu 32. kolejki La Liga Atletico grało u siebie z Villarrealem. Gospodarze skromnie wygrali 1:0, ale niewiele brakowało, a musieliby podzielić się punktami z rywalem. W końcówce spotkania podopieczni Simeone byli pod istnym ostrzałem. Gościom nie udało się jednak doprowadzić do remisu i Atletico ostatecznie wygrało, umacniając pozycję lidera.
Obie ekipy podeszły do tego spotkania bardzo zdziesiątkowane. Atletico musiało radzić sobie przede wszystkim bez Diego Costy, swojego najskuteczniejszego zawodnika. Villarreal też nie mógł grać ze swoim najlepszym strzelcem – Uche. Oprócz niego w zespole zabrakło także Giovaniego dos Santosa.

Piłkarze obu ekip na Vicente Calderon mieli wyjątkową publiczność. W loży honorowej zasiadły bowiem… dzieci. Piątego kwietnia w Hiszpanii obchodzony jest Dzień Dziecka i włodarze Atletico zapewnili najmłodszym kibicom wyjątkowe traktowanie. Jako pierwsi z bramki mogli cieszyć się najmłodsi sympatycy „Los Rojiblancos”. Już w 14. minucie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę do siatki rywala wpakował głową Raul Garcia.
Atletico od początku spotkania dominowało nad Villarrealem. Goście nie potrafili przez długi czas realnie zagrozić bramce gospodarzy. Podopieczni Simeone ciągle napierali natomiast na bramkę Asenjo. Pod koniec pierwszej połowy Atletico nieznacznie odpuściło, ale Villarreal nie potrafił wykorzystać słabszych momentów przeciwnika.
Zarówno goście jak i gospodarze po pierwszych 45 minutach oddali po jednym, celnym strzale na bramkę rywala. Tylko w przypadku Atletico przełożyło się to na bramkę. Do przerwy na Vicente Calderon gospodarze skromnie więc prowadzili z „Żółtą Łodzią Podwodną” 1:0.

W drugiej połowie goście zaczęli odważniej atakować rywala. To Atletico częściej utrzymywało się przy piłce. W 52. minucie groźnie uderzał z „szesnastki” David Villa, ale Asenjo nie dał się zaskoczyć. Villarreal przeprowadził natychmiastową kontrę, ale Trigueros nie zdążył do znakomitego dośrodkowania Caniego i konto bramkowe Atletico nadal było czyste.
Wraz z upływem minut Villarreal coraz bardziej napierał na obronę Atletico. W 69. minucie bliski pokonania Courtoisa był Perbet. Napastnik gości niebezpiecznie uderzał na bramkę rywala, ale ostatecznie piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Gospodarze szansę na drugiego gola mieli w 74. minucie gry. Adrian strzelał groźnie na bramkę rywala, ale Asenjo był na posterunku.











