Pełne emocji, prowadzone w szybkim tempie i na wysokim poziomie – takie było finałowe starcie Ligi Europejskiej pomiędzy Atletico Madryt a Fulham Londyn! Na wyłonienie zwycięzcy potrzebne było aż 120 minut gry. Swój kunszt i geniusz pokazał duet Kun Aguero – Diego Forlan, który tuż przed zakończeniem dogrywki zapewnił triumf ekipie z Madrytu. Atletico zwyciężyło 2:1, a Urugwajczyk został niekwestionowanym bohaterem wielkiego finału!
Kibice w Europie wreszcie się doczekali. W rozegranym na HSH-Nordbank Arena w Hamburgu wielkim finale Ligi Europejskiej mierzyły się drużyny Atletico Madryt i Fulham Londyn. Obie ekipy mają za sobą bardzo nieudane sezony ligowe, plasują się w końcówce pierwszej bądź na początku drugiej dziesiątki. Ten sezon dobitnie pokazał jednak, że rozgrywki na arenie międzynarodowej rządzą się swoimi prawami, dlatego oba zespoły zobaczyliśmy w finale. Niewątpliwie ich udział na końcowym szczeblu turnieju był w pełni zasłużony.

Wspaniała atmosfera wokół spotkania i na trybunach gościła tego wieczoru w Niemczech. Zarówno Hiszpanie, jak i Anglicy wiedzieli, że stracone rozgrywki w kraju mogli powetować triumfem w Lidze Europejskiej. Premierowe fragmenty rywalizacji pokazały zadziorność i wolę walki zespołu Fulham. Futbolówka częściej gościła na połowie Atletico, ale nie przynosiło to żadnych sytuacji podbramkowych. Widać było, że zawodnicy ze stolicy Hiszpanii chcieli skupić się przede wszystkim na defensywie, toteż bardziej wkradało się w ich szeregi zdenerwowanie, kiedy to rywal utrzymywał się przy piłce. Szybko jednak udawało się ekipie „Rojiblancos” rozbijać ofensywne próby Fulham, starając się przenieść ciężar gry pod pole karne Anglików.
Pierwszą kapitalną okazję na bramkę stworzyli gracze z Półwyspu Iberyjskiego. W 12. minucie środkiem pola szarżował Kun Aguero, który w ostatniej fazie zagrał między obrońców do Diego Forlana. Urugwajczyk, jak na napastnika przystało, nie wahał się długo i oddał płaski strzał w długi róg bramki Marka Schwarzera, który ostatecznie wylądował jedynie na słupku. Chwilę później groźnie z rzutu wolnego uderzał Jose Antonio Reyes, lecz australijski golkiper „The Cottagers” wykazał się nie lada refleksem.
Chwilowe osłabienie tempa spotkania było tylko grą pozorów. W 32. minucie nastąpiło bowiem otwarcie wyniku. Wszystko zaczęło się od fatalnej straty Paula Konchesky’ego. Futbolówkę przejął Reyes, a ta trafiła kolejno Simao Sabrosy, a następnie do Kuna Aguero. Argentyńczyk zdecydował się na strzał z woleja sprzed pola karnego, lecz nieczysto trafił i do piłki na 11. metrze dopadł Diego Forlan, który podczas pierwszego kontaktu z futbolówką uderzył ją precyzyjnie między słupki. Z powtórek wynikało jednak, że urugwajski snajper znajdował się na spalonym, czego nie dostrzegł arbiter liniowy.














