Atletico Madryt przegrało na swoim stadionie z Rubinem Kazań 0:2 (0:1) i ma teraz minimalne szanse na awans do kolejnej rundy. Goście z Rosji okazali się dzisiaj skuteczniejsi, szybsi i zagrali bez kompleksów. Szybka bramka w 6. minucie, strzelona przez Gökdeniza Karadeniza, ustawiła spotkanie.
Mecz rozgrywany na Vicente Calderon w Madrycie rozpoczął się sennie. Atletico prowadziło grę, chcąc szybko strzelić bramkę, żeby później korzystać z kontr. Gracze Rubinu stosowali pressing już na połowie przeciwnika. Obraz gry zmienił się diametralnie już w 6. minucie za sprawą Karadeniza, który wykorzystał odbicie piłki przez Sergio Asenjo po mocnym strzale Salomona Rondona i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki. Od tego momentu to goście stwarzali większe zagrożenie, chcąc strzelić drugą bramkę i maksymalnie zbliżyć się do awansu.

Pierwszą składną akcję Atletico przeprowadziło w 11. minucie, gdy boczny obrońca Juanfran ruszył prawą stroną boiska. Kilka minut później Rodriguez strzelał mocno lewą nogą zza pola karnego, jednak piłka przeleciała wysoko nad bramką. Powoli Atletico odzyskiwało spokój, jednakże z każdą minutą to goście byli bliżej wywiezienia korzystnego rezultatu. Mecz nie rozpieszczał. Na kolejną ciekawą akcję trzeba było czekać do 35. minuty. Po dośrodkowaniu Juanfrana obrońca Rubinu, Cesar Navas, mógł strzelić samobója. Dwie minuty później mogło być 0:2, gdyby Roman Eremenko okazał więcej zimnej krwi, strzelając nad bramkarzem gospodarzy. Trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Radamel Falcao oddał zza pola karnego strzał, który nieznacznie minął prawy słupek bramki Siergieja Ryżykowa.
Coś nieprawdopodobnego! W 45. minucie „El Tigre” został sfaulowany tuż przy polu karnym drużyny z Kazania. Winowajcą okazał się Roman Szaranow, który już wcześniej miał na koncie żółtą kartkę. Sędzia pokazał drugi żółty i w konsekwencji czerwony kartonik. Rubin będzie zaczynał drugą połowę w niepełnym składzie. Pomimo optycznej przewagi gospodarzy to goście mają więcej powodów do radości. Trener Rubinu, Kurban Bierdyjew, odrobił pracę domową i zaskoczył taktycznie Diego Simeone. Gracze Atletico wyglądali na przemęczonych i wolniejszych od swoich rywali, dodatkowo szybka bramka sprawiła, że musieli grać atakiem pozycyjnym, za którym nie przepadają.
W drugiej połowie sytuacja nie uległa zmianie. Gracze z Madrytu atakowali, a rywale się bronili i czyhali na kontrataki. Simeone wstawił Koke za bezbarwnego dzisiaj Mario Suareza. W 51. minucie Koke zagrał do Rodrigueza, który strzałem lewą nogą zmusił bramkarza z Kazania do wysiłku. Od tego czasu zaczęło się oblężenie bramki Ryżykowa. Gracze z Kazania mieli problemy z wyjściem na połowę gospodarzy. W 60. minucie Atletico było bardzo bliskie wyrównania. Koke zacentrował z rzutu wolnego, a Arda Turan oddał strzał głową. Golkiper gości był jednak na miejscu.











