Atletico już nie jest liderem!


8 lutego 2014 Atletico już nie jest liderem!

Atletico Madryt przegrało z Almerią 0:2. Dwie bramki w odstępie sześciu minut strzelił Verza. Gospodarze wykorzystali słabszą postawę ekipy Diego Simeone i zadali dwa ciosy w najmniej spodziewanym momencie.


Udostępnij na Udostępnij na

W ostatnim sobotnim spotkaniu Almeria podejmowała Atletico. Zdecydowanym faworytem była ekipa przyjezdnych, która koniecznie musiała zdobyć komplet punktów, aby w dalszym ciągu przewodzić stawce w Hiszpanii. Gospodarze mieli osłabioną ofensywę brakiem Rodriego. Z kolei goście przyjechali do Almerii bez Davida Villi, Felipe Luisa, Koke i Thibauta Courtoisa. Mimo wszystko każdy inny wynik, niż zwycięstwo „Los Rojiblancos” byłby niespodzianką. Gospodarze nie są bowiem punktem odniesienia i po tym spotkaniu z pewnością nie można było patrzeć na aktualną dyspozycję graczy Diego Simeone.

Po pierwszej połowie Diego Simeone miał twardy orzech do zgryzienia
Po pierwszej połowie Diego Simeone miał twardy orzech do zgryzienia (fot. Marca.com)

W ustawieniu Atletico w oczy rzuciło się przestawienie Juanfrana na lewą stronę obrony. Na prawej został wystawiony 19-letni Manquillo. Już od początku mecz był żywy i dosyć zacięty. Zaatakowała Almeria, a chwilę później goście mieli dobrą sytuację. W 8. minucie Manquillo wbiegł w pole karne i szukał Diego Costy, ale Rafita zdołał wybić piłkę. Dobrym pressingiem na obronie rywala wykazywał się Fernando Soriano. Zza pola karnego uderzył Diego, lecz golkiper gospodarzy obronił. Byłby to pierwszy gol strzelony zza szesnastki przez podopiecznych Simeone. Groźnie atakowali przyjezdni. Najczęściej ich akcje przeprowadzane były lewym skrzydłem, gdzie panował Juanfran. Po stracie piłki „Los Colchoneros” stosowali wysoki pressing, dzięki czemu gracze z Almerii szybko tracili piłkę.

W 25. minucie znowu Diego uderzeniem z dystansu próbował zaskoczyć Estebana. W odpowiedzi Suso trafił w Juanfrana, który zasłonił bramkę. Na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy, spotkanie zrobiło się rwane. Arbiter potrafił przerywać grę po kilka razy w ciągu minuty. O dziwo to nie goście grali tak ostro. Almeria starała się wyprowadzić przeciwnika z rytmu. Jednak aktywny był Diego. Brazylijczyk doskonale zagrał do Manquillo, lecz młody Hiszpan dośrodkował prosto w Estebana. Pierwsza połowa nie powaliła na kolana. O ile przez pierwsze dziesięć minut Almeria starała się być równorzędnym rywalem dla lidera La Liga, o tyle później zamknęli się na własnej połowie i liczyli na sporadyczne kontry. Atletico właściwie kontrolowało spotkanie, jednak nie miało żadnej setki. Diego ciągnął grę, ale niewidoczny był ofensywny tercet: Diego Costa, Arda Turan i Raul Garcia.

Druga część spotkania rozpoczęła się od ataku pozycyjnego madrytczyków. Blisko zdobycia bramki był Diego. Brazylijczyk i tym razem posłał piłkę nieznacznie obok słupka. Wydawało się, że Almeria miała patent na ekipę z Vicente Calderon. Zagęszczenie środka obrony i przerywanie każdej sytuacji faulem się sprawdzało. Wyglądało na to, że gospodarze byliby zadowoleni nawet z remisu, dlatego też atakowali wyłącznie od święta. Atletico głównie atakowało środkiem, co niewątpliwie było błędem. Graczom Simeone potrzeba było coś zmienić, włączyć jakiś element zaskoczenia. Próbował Diego, ale nie mógł wstrzelić się w bramkę. Mimo wszystko Brazylijczyk był z pewnością najlepszym piłkarzem stołecznej ekipy. W 67. minucie za brazylijskiego rozgrywającego wszedł skrzydłowy – Sosa.

Verza w sześć minut w pojedynkę pokonał lidera Primera Division
Verza w sześć minut w pojedynkę pokonał lidera Primera Division (fot. As.com)

Im bliżej do końca, tym spotkanie stawało się coraz bardziej nudne. Przyjezdni nie mieli pomysłu na rozbicie szczelnej defensywy Almerii. Gospodarze nie kwapili się do opuszczania własnej połowy i wszelkie ataki unieszkodliwiali najczęściej faulami. Po jednym z nich Sosa uderzał bezpośrednio z wolnego w światło bramki, ale strzał był zbyt lekki na pokonanie Estebana. Chwilę później z pierwszą poważną kontrą wyszli gospodarze. Vidal popędził z piłką dobre kilkadziesiąt metrów i nieniepokojony przez nikogo oddał strzał. Piłka odbiła się najpierw od jednego, a później drugiego słupka i potoczyła się z powrotem na boisko. Niesamowity pech Hiszpanii i szczęście Aranzubii. Od tamtej pory gospodarze się otworzyli i postanowili wykorzystać swoją okazję. W 80. minucie Verza z lewej strony boiska próbował dośrodkować. Piłka zamiast na głowę napastników, skręcając w lewo, trafiła do siatki. Wszyscy byli zaskoczeni. Dwie minuty później Vidal mógł podwyższyć wynik, ale trafił prosto w bramkarza „Los Colchoneros”. Na pięć minut przed końcem spotkania Aranzubia dostał czerwoną kartkę za faul, zdaniem arbitra na napastniku rywala. Sędzia odgwizdał rzut karny, a na bramce przyjezdnych stanął Gabi. Verza pewnie po raz drugi trafił do siatki rywala, strzelając pewnie w prawy górny róg.

Był to jeden ze słabszych meczów w wykonaniu Atletico. Madrytczycy nie spodziewali się takiego przebiegu sytuacji. Mieli co prawda przewagę optyczną, ale nie potrafili wykorzystać żadnej sytuacji, a tych było jak na lekarstwo. Almeria nie grała wcale lepiej, była jednak bardziej skuteczna. Przez niemalże 80 minut gospodarze nie wychodzili z własnej połowy, by w końcówce postawić wszystko na jedną kartę. I to się opłaciło. Goście w zaledwie sześć minut zostali dwukrotnie skarceni i stracili pozycję lidera na rzecz odwiecznego rywala – Realu Madryt.

Komentarze
E123 (gość) - 10 lat temu

Znów miałem rację - Atleti złapało zadyszkę i
zaczyna seryjnie przegrywać...

Plus jest taki, że teraz wszystkie 3 drużyny mogą
mieć tyle samo punktów ;)

Chociaż nie wierzę, aby z taką grą Barcelona
zdobyła Sanchez Pizjuan.

Odpowiedz
~Caller. (gość) - 10 lat temu

Wiedziałem, że Atletico w rundzie wiosennej będzie
słabsze, przecież ta drużyna się nie mogła cały
czas trzymać najlepszej dwójki, ale nawet teraz
się ich jeszcze trzymają. Gratulację dla Atletico,
że wytrzymało, aż do tej kolejki,ta kolejka
pokazała, że Atletico złapało zadyszkę, którą
wykorzystał Real, a może dziś na Fotel lidera
wróci Barca.

Odpowiedz
szwajc1212 (gość) - 10 lat temu

Walka na trzech frontach musiała zaowocować
regresem dla ekipy o takim budżecie . Nie wiem czy
jest to całkowite załamanie formy , ale gdzieś
drużyna Diego Simeone powinna zwolnić . W styczniu
w Hiszpanii jest ogromny ścisk i nic dziwnego , że
półfinalista pucharu oraz lider przed tą kolejką
w lidze Hiszpańskiej zaczął odczuwać problemy .
Jeśli drużyna cholo nic nie wygra , cała dobra
robota z tego sezonu tego charyzmatycznego
szkoleniowca pójdzie w zapomnienie . Jeśli jednak
uda się wygrać tej drużynie ligę mistrzów lub la
liga, będzie to i tak coś zbliżonego do Porto
Mourinho , lub dubletu w Niemczech trenera Kloppa .

Odpowiedz
Bertho (gość) - 10 lat temu

Mozna rzec, ze wrocili na swoje miejsce. Za plecy
Realu ^^

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze