W spotkaniu rozgrywanym na Vicente Calderon obyło się bez niespodzianek. Mecz zakończył się wynikiem 4:1 dla gospodarzy. Dwie bramki padły po rzutach karnych.
Pierwsze minuty spotkania upływały pod znakiem dominacji Atletico. Gospodarze niemalże cały czas wymieniali podania na połowie Levante, spychając przeciwników do obrony. Mimo swojej przewagi w posiadaniu piłki, gracze z Madrytu nie potrafili stworzyć sytuacji, która naprawdę mogłaby zagrozić bramce zespołu z Walencji.

Dopiero w 14. minucie, po prostopadłym podaniu od Costy, na czystą pozycję wychodził Aguero, ale sędzia słusznie dopatrzył się spalonego. Po tej sytuacji Atletico stało się jeszcze bardziej zdeterminowane w ofensywie, lecz obrońcy Levante wciąż spisywali się bardzo dobrze.
W 18. minucie okazało się, że defensywne szyki Levante jednak da się przełamać. Po faulu Juanfrana na Aguero, wykonywania rzutu wolnego tuż sprzed pola karnego podjął się Elias. I to właśnie on otworzył wynik spotkania. Pomocnik pięknym strzałem tuż pod poprzeczkę pokonał bezradnego w tym wypadku bramkarza Levante i dał swojemu zespołowi prowadzenie.
Atletico nie zamierzało jednak zadowolić się jedną bramką. Gospodarze wciąż atakowali. W 25. minucie ponownie przed doskonałą okazją do zdobycia bramki znalazł się Elias, ale jego strzał po ziemi z trudem obronił Munua. 33. minuta ponownie przyniosła atak zespołu z Madrytu, po którym ich kibice zaczęli się cieszyć, Diego Costa umieścił bowiem piłkę w bramce. Radość trwała krótko, bo był to gol strzelony z pozycji spalonej.
Wraz z upływem kolejnych minut poprawiała się gra gości. Levante coraz częściej konstruowało ofensywne akcje. Przyniosło im to zamierzony skutek, bo w 39. minucie w polu karnym został sfaulowany Caicedo. Sędzia bez wahania podyktował „jedenastkę”, którą chwilę później na gola zamienił ten sam zawodnik.
Takiego obrotu spraw na pewno nie spodziewali się piłkarze Atletico. Od chwili, kiedy rywale doprowadzili do remisu, ich gra stała się dużo bardziej chaotyczna. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1.
Po przerwie Levante od razu zaczęło od mocnego uderzenia. W 47. minucie uderzenie Montero przeszło tuż obok słupka. Ale Atletico nie pozostało im dłużne – chwilę później świetnym strzałem sprzed linii szesnastego metra popisał się Aguero. Napastnik Atletico pokonał bramkarza Levante i w 50. minucie podwyższył wynik spotkania na 2:1 dla gospodarzy.











