Walka do ostatnich sekund, piękna bramka, czerwona kartka Messiego i świetny nos trenerski Marcelino. Niedzielny wieczór na Estadio La Cartuja przyniósł emocje, jakich mało kto się spodziewał. Będący w kryzysie Athletic Bilbao pokonał w finale Barcelonę. Barcelonę, w której pojawia się coraz więcej pytań.
Dwa szybkie ciosy w końcówce pierwszej połowy, względna kontrola boiskowych zdarzeń, trafione zmiany, gol w ostatniej akcji, zagotowanie Messiego i bramka, którą piłkarskie serwisy na całym świecie będą jeszcze długo pokazywać. Finał Superpucharu Hiszpanii obfitował w zwroty akcji. Postronni kibice obejrzeli dobry hiszpański futbol, mimo że momentami piłkarze nie rozpieszczali.
Cudotwórca z Careñes
Kiedy Valencia zwalniała go z pracy po zwycięstwie w Pucharze Króla, wstawiali się za nim nie tylko kibice „Nietoperzy”, lecz także wszyscy interesujący się futbolem na Półwyspie Iberyjskim. Pracę na San Mames Marcelino zaczął najlepiej, jak tylko się dało, bo jak inaczej nazwać zwycięstwa w dwóch pierwszych meczach nad Realem Madryt i FC Barcelona? Przed zwycięstwem z 2019 roku notował serię 19 porażek z rzędu przeciwko „Dumie Katalonii”. Dzisiejszy finał jest drugim z kolei, w którym pokonał „Blaugranę”.
Największe zagrożenie piłkarze z Baskonii stwarzali po stałych fragmentach gry. Bardzo dobrze egzekwował je Iker Muniain, wybrany na najlepszego piłkarza finałowego spotkania. Nieuznana bramka Raula Garcii była ostrzeżeniem dla formacji obronnej Barcelony. Piłkarze Koemana gubili krycie w swoim polu karnym regularnie, a gdy w doliczonym czasie gry Jordi Alba złamał linię spalonego, zostali brutalnie skarceni.
Marcelino mimo krótkiego stażu pracy w Bilbao wykazał się niesłychaną znajomością walorów swoich piłkarzy. Widząc niemal słaniającego się na nogach Muniaina, zostawił go na placu gry aż do końca meczu. Wychowanek Athleticu odwdzięczył się, notując dwie asysty. Trafioną zmianą było wprowadzenie Villalibre. Napastnik Basków został bohaterem, najpierw wyrównując rezultat spotkania, a następnie prowokując Messiego tak, że ten otrzymał czerwony kartonik.
Zwycięska bramka padła po charakterystycznej akcji zespołów Marcelino. – Interesuje mnie tylko szybka gra. Posiadanie piłki na poziomie 80% jest bez sensu, jeżeli nie stwarzasz sobie okazji bramkowych – mówił pochodzący z












