Athletic Bilbao pokonał na własnym obiekcie Sevillę i jest już o krok od zajęcia czwartego miejsca na koniec sezonu. Gospodarze byli zespołem zdecydowanie lepszym i jak najbardziej zasłużenie opuszczali plac gry jako zwycięzcy.
Starcie rozegrane na San Mames zapowiadało się niezwykle ciekawie i nie ma co ukrywać, był to pojedynek o czwarte miejsce w tabeli i udział w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Podopieczni Ernesto Valverde zdawali sobie sprawę, że nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów i do początku ruszyli do ataków. Nic więc dziwnego, że na efekt tych działań musieliśmy czekać tylko do piątej minuty, kiedy swój 300 mecz w Primera Division uczcił bramką bezpośrednio z rzutu rożnego Markel Susaeta. Dużo czasu zajęło gościom podniesienie się po tym ciosie, tym bardziej, że „Baskowie” robili wszystko, co w swojej mocy, aby powiększyć przewagę, zdając sobie sprawę z siły piłkarzy z Andaluzji, którzy wygrali aż dziewięć z ostatnich dziesięciu meczów ligowych.

Goście nastawiali się głównie na kontrataki i niewiele brakowało, aby jeden z nich napędził sporo strachu miejscowym, ale w decydującej fazie Bacca źle rozegrał piłkę. Ostatnie minuty pierwszej części gry upłynęły głównie w walce w środku pola, co przełożyło się na niezbyt imponującą ilość okazji podbramkowych.
Początek drugiej połowy przyniósł kibicom, zgromadzonym na San Mames, jeszcze lepsze informacje. Iraola świetnie dośrodkował na głowę Muniaina, ten bez najmniejszych problemów pokonał Beto. Goście zupełnie nie przypominali zespołu, który potrafił ograć chociażby Real Madryt. Nic więc dziwnego, że przewaga czwartej drużyny La Liga rosła z każdą minutą. Jakby tego jeszcze było mało w 72. minucie plac gry musiał opuścić Diego Figueiras. Na efekt gry w przewadze trzeba było czekać kilkadziesiąt sekund, kiedy to po raz pierwszy w tym sezonie na listę strzelców wpisał się Ander Herrera.
Gości stać było, co prawda jeszcze na odpowiedź w wykonaniu Gameiro, ale było już jasne, że czwarte miejsce w tabeli ucieka już im bezpowrotnie. Podopieczni Emery’ego ruszyli jeszcze do ataków, głównie za sprawą wprowadzonych z ławki Rakiticia i Samperio. Gospodarze na nic więcej już im jednak nie pozwolili.
Gospodarze wykonali ogromny krok w kierunku zajęcia czwartego miejsca na koniec sezonu. Dzisiejsze zwycięstwo nad Sevillą sprawiło, że mają już nad tym zespołem aż sześć punktów przewagi.











