Athletic Bilbao pokonał na wyjeździe Rayo 3:2. Spotkanie rozgrywane na Estadio de Vallecas było do samego końca bardzo emocjonujące i obfitowało w akcje ofensywne pod obiema bramkami. Gole dla gospodarzy strzelili Michu i Arribas, natomiast do siatki „Los Franjirrojos” trzykrotnie trafił Fernando Llorente.
Jeszcze przed meczem, w momencie ogłaszania składów, kibice Athleticu mogli doznać sporego szoku. Marcelo Bielsa posadził na ławce Ikera Muniaina i Andera Herrerę, dwóch zawodników, na których opiera się gra „Los Leones”. Ten pierwszy podobno narzeka na lekki ból mięśniowy. Drugi na nic nie narzeka – jest po prostu bardzo zmęczony. W ich miejsce na murawie pojawili się Gaizka Toquero i David Lopez. Z powodu urazu wystąpić nie mógł Javi Martinez. Oczywiście zabrakło też zawieszonego za kartki de Marcosa, którego zastępował Inigo Perez. Jose Sandoval, trener Rayo, nie zaskoczył. Postawił na żelazną jedenastkę, licząc zapewne, że eksperymentalny skład Bilbao ułatwi jego chłopcom robotę.

Już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku arbitra w pole karne gospodarzy futbolówkę wrzucał David Lopez, ale czujnie wybił ją „Tito”. W kolejnych minutach spotkania na Estadio de Vallecas piłka wędrowała od jednego do drugiego pola karnego, jednak piłkarzom obu ekip nie udawało się doprowadzić do zagrożenia pod bramką rywala. „Los Franjirrojos” nieźle spisywali się w środku pola, nie pozwalając Baskom na przejęcie kontroli nad meczem. W 9. minucie prawą stroną pomknął Andoni Iraola, jednak znowu do piłki pierwszy doszedł gracz Rayo, który ją wybił. W 11. minucie z narożnika dośrodkowywał Trashorras, po czym futbolówkę do siatki skierował mocnym strzałem niepilnowany Michu, wprowadzając kibiców podmadryckiego beniaminka w stan euforii. Ku ich niezadowoleniu, już pięć minut później na tablicy wyników znowu pojawił się remis. W 16. minucie do wyrównania doprowadził Fernando Llorente, który pokonał Daniego Gimeneza strzałem głową po centrze Iniga Pereza.
W 22. minucie Raul Tamudo niespodziewanie dostał od obrońcy prezent w postaci piłki, wbiegł w pole karne, ale trafił prosto w Gorkę Iraizoza. Minutę później Llorente, mimo że prezentu nie otrzymał, poradził sobie wzorowo. Niebieskooki Bask po podaniu z głębi pola przyjął piłkę z obrońcą na plecach, odwrócił się i uderzył na długi słupek, zdobywając swoją dziewiątą bramkę w La Liga. Jakby tego było mało, boisko z powodu kontuzji musiał opuścić Tamudo – jego miejsce zajął Rayco. Mimo wszystko „Los Rayistas” wcale nie mieli zamiaru się poddać. W 27. minucie Aurtenetxe pozwolił Labace oddać strzał, z którym poradził sobie Iraizoz, ale przy poprawce Arribasa golkiper z Baskonii był już bezradny. I w podmadryckim Vallecas znowu mieliśmy remis. Fakt ten zapragnęli zmienić gospodarze – w 33. minucie zza „szesnastki” uderzał Movilla, lecz paradą popisał się Iraizoz. Następnie przed świetną szansą stanął „Tito”, który jednak posłał piłkę obok słupka. Jeszcze przed przerwą wysoki pressing piłkarzy Rayo przyniósł zamierzony efekt. Poważny błąd popełnił Gorka Iraizoz, który we własnym polu karnym oddał piłkę Michu, ale na szczęście dla „Lwów”, skończyło się tylko na strachu. Po doliczonej minucie Andaluzyjczyk Paradas Romero zakończył pierwszą część pojedynku, w której nieco lepszym zespołem było Rayo Vallecano.











