Sevilla przegrała z Athletikiem Bilbao 1:2 w najciekawiej zapowiadającym się niedzielnym spotkaniu 13. kolejki Primera Division. Podopieczni Marcelo Bielsy byli zespołem o klasę lepszym, a dzięki bramkom Iraoli i De Marcosa wskoczyli na szóste miejsce w tabeli. Gola dla Sevilli zdobył Jesus Navas.
Gdyby w Primera Division nie grały drużyny Realu Madryt i Barcelony, to prawdopodobnie to spotkanie zasłużyłoby na miano hitu tej kolejki. Przeciwko sobie stanęły bowiem drużyny walczące o najwyższe możliwe cele, czyli grę w europejskich pucharach. Sevilla bardzo chciała zmazać niekorzystny obraz po swoim ostatnim ligowym spotkaniu, bezbramkowo zremisowanym ze słabiutką Mallorką, a passa bez wygranej wydłużyła się do czterech. Z kolei Baskowie dowodzeni przez Marcelo Bielsę mieli zademonstrować, że przerwa na reprezentację nic nie zmieniła i wciąż są tą samą ekipą, która była niezwykle blisko pokonania Barcelony, oraz że nie był to jednorazowy zryw, umotywowany wizytą mistrza Hiszpanii na San Mames. Środkiem na odniesienie zwycięstwa ekipy Bielsy miała być zapowiadana piątka obrońców oraz ofensywne trio Llorente, Muniain i Herrera. Warto także wspomnieć, że piłkarze z Bilbao na murawę wybiegli w koszulkach wspierających swojego kontuzjowanego kolegę, Aitora Ocio, który na boiska będzie mógł wrócić za pół roku.

Kibice gości, którzy przemierzyli niemal cały Półwysep Iberyjski, aby zobaczyć to spotkanie, na pewno nie mogli sobie wymarzyć lepszego początku, bo już w 5. minucie Athletic wyszedł na prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Ander Herrera, w polu karnym piłkę głową wybił Negredo, ale uczynił to na tyle niefortunnie, że futbolówka spadła prosto pod nogi nadbiegającego Iraoli, który mocnym strzałem zza pola karnego trafił w wewnętrzną część słupka i jego strzał znalazł się w siatce, a Baskowie objęli prowadzenie. Jednak ich radość nie trwała długo, gdyż już dziesięć minut później gospodarze wyrównali, a ich bramkę najlepiej określa zwrot „gol z niczego”. Od samego początku spotkania Andaluzyjczycy nie grali efektownej i efektywnej piłki, mając ogromne problemy z przedostaniem się pod pole karne rywala, a kiedy już udało im się znaleźć w polu karnym, to w 14. minucie zamiast kontynuować grę, zasygnalizowali zagranie ręką jednego z graczy w zielonych koszulkach, jednak sędzia nie zdecydował się przerwać gry. Po chwili akcja z powrotem błyskawicznie przeniosła się pod pole karne Iraizoza i po zgraniu piłki głową mocny strzał Navasa trafił idealnie w długi róg i Sevilla ku uciesze miejscowej publiczności szybko wróciła do gry. Kibice, patrząc na ofensywną grę obydwu drużyn, mogli zacząć myśleć, czy nie będą dziś świadkami powtórki z zeszłego roku, kiedy to mecz zakończył się wynikiem 4:3.










