Athletic Club zjeżdża windą do Segunda. Co do tego doprowadziło? Czy jest szansa na zmianę tego trendu?


Dziwny sezon „Los Leones”

10 grudnia 2018 Athletic Club zjeżdża windą do Segunda. Co do tego doprowadziło? Czy jest szansa na zmianę tego trendu?

Obecny sezon w wykonaniu Athleticu wygląda tragicznie. Zespół z Kraju Basków znajduje się w największym kryzysie od lat. Na 14 ligowych spotkań wygrali tylko raz w pierwszej kolejce z Leganes. Później? Później przyszło 13 meczów bez zwycięstwa. Doprowadziło to do zwolnienia trenera Berizzo i zatrudnienia Garitano. Czy popularny efekt „nowej miotły” zadziała? O tym i wielu innych aspektach porozmawialiśmy z Joxer z athleticbilbao.pl


Udostępnij na Udostępnij na

Wyniki mogą wskazywać, że Athletic jest po prostu beznadziejny i ma słabych piłkarzy. Czy jednak aby na pewno? Wydaje się, że nie. Baskijscy zawodnicy mają potencjał, aby z powodzeniem walczyć o europejskie puchary. W tym sezonie potrafili postawić się wielkiej hiszpańskiej trójce. Remisy z Realem Madryt i Barceloną oraz porażka 3:2 na Wanda Metropolitano z Atletico (chociaż dwa razy wychodzili na prowadzenie).

Zatem co się stało, że się…. zepsuło?

Trochę historii

Po raz ostatni na tym etapie rozgrywek Athletic miał tak mało punktów w sezonie 2006/2007. W tamtej kampanii również na ich koncie było 11 punktów, z tą tylko różnicą, że wtedy w 14. kolejkach wygrali dwa razy, a teraz tylko raz.

W 2007 roku „Los Leones” zajęli ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli i uniknęli spadku. Czy i tym razem Athletic zostanie w La Liga na następny sezon? Do końca bieżących rozgrywek zostało jeszcze sporo czasu. Jednak gra piłkarzy z Kraju Basków musi szybko ulec poprawie. Dlatego zdecydowano się zwolnić Berizzo, a w jego miejsce zatrudnić Gaizkę Garitano. Czy to dobry wybór?

Warto w tym miejscu wspomnieć, że Berizzo jest pierwszym od 2006 roku szkoleniowcem Athleticu, który „wyleciał” z Bilbao jeszcze przed zakończeniem sezonu.

Zmiana polityki?

Jak wiemy, „Los Leones” nadal kultywują swoją – skądinąd romantyczną – tradycję, która mówi o ściąganiu do klubu piłkarzy tylko z Kraju Basków i okolic (Nawarry). W dzisiejszych czasach wydaje się to być totalną abstrakcją. Jednak to jest ich znak rozpoznawczy, z którego najprawdopodobniej nigdy nie zrezygnują. Nawet kosztem spadku do Segunda?

Rozmowa:

Jakie są przyczyny tak słabej postawy Athleticu? Może sam trener był największym problemem?

Trudno jednoznacznie powiedzieć. W porównaniu do poprzedniego sezonu Athletic o wiele lepiej operuje piłką, która nie stanowi już dla niego zbędnego balastu. Nie ma problemu, aby przedostać się pod pole karne przeciwnika. I tutaj zaczynają się schody. Nie ma pomysłu na wykończenie akcji, na ostatnie podanie otwierające drogę do bramki. Piłkarze momentami grają tak, jakby pierwszy raz ze sobą przebywali na murawie. Tutaj widać braki taktyczne. Słaba też jest defensywa. Popełnia kuriozalne błędy mimo naprawdę bardzo dobrych zawodników w tej formacji. Większość bramek rywali padła po fatalnych stratach przy wyprowadzeniu piłki czy też juniorskich błędów poszczególnych piłkarzy. A za to trudno winić szkoleniowca, bo przecież sam nie wyjdzie na murawę i nie poda celnie za swojego podopiecznego czy też nie będzie za niego krył rywala.

Berizzo podejmował też dziwne decyzje taktyczne, dokonywał dziwnych zmian i powołań czym niejednokrotnie osłabiał drużynę. Można by naprawdę wiele rzeczy wymienić, bo niestety, ale w drużynie wiele elementów nie funkcjonuje tak jak powinno. Jest jeszcze inna strona tego medalu. Nie zapominajmy, że zespół przez cały poprzedni sezon pod wodzą Zigandy „oduczał” się futbolu. To co prezentowali wtedy trudno było nazwać grą. Berizzo musiał ich niemal od początku uczyć nie tylko gry, ale i przede wszystkim wiary we własne umiejętności a to bywa trudne. Ja bym tutaj rozłożył winę w proporcjach 25% poprzedni sezon, 25% zawodnicy i 50% niestety ale trener.

Co było tym kluczowym momentem, który doprowadził Basków do strefy spadkowej? Przecież zaczęli ten sezon od zwycięstwa, a później coś się zacięło. 

Wydaje mi się że trener trochę przekombinował nie tylko ze składem, ale i taktyką. W podstawowej jedenastce w pierwszym meczu grali Unai Simon i Nolaskoain, którzy zaprezentowali się dobrze i pokazali, że są w niezłej formie. Później z niewiadomych powodów wylądowali na ławce rezerwowych albo na trybunach. Obrońcy grali o wiele lepiej, mając za plecami pewnego Simona niż tykającą bombę – Herrerina, który jest dobrym bramkarzem, ale dość nieobliczalnym i podejmującym dziwne decyzje. Dlaczego na ławce usiadł Dani Garcia, który był w czołówce graczy w La Liga pod względem odbiorów i przechwytów? To wie wyłącznie trener Berizzo.

Zespół w pewnym momencie odszedł również od wysokiego pressingu, który wiele dawał drużynie jeśli chodzi o grę ofensywną i odciążenie obrony. Wisienką na torcie są roszady kadrowe podstawowej jedenastce. Przesuwanie Raula Garcii na skrzydło, Williamsa na środek ataku, Aduriza na bok i zmuszanie go do kreowania gry w bocznych sektorach, Yuriego na pozycję bocznego napastnika lub skrzydłowego, Susaetę na lewą flankę, gdzie Ci zawodnicy albo tam nie grali albo robili to doraźnie w wyjątkowych sytuacjach.

Berizzo odszedł też od tego, co trenował całą pretemporadę, i co się wtedy sprawdzało. Wariantu rezerwowego niestety nie miał i błądził po omacku. Idealnym podsumowaniem jego działalności w Athleticu był mecz z Levante. Cztery dni wcześniej jego podopieczni rozbili Huescę po naprawdę dobrej grze. Tam Berizzo trafił idealnie ze składem i ustawieniem. Czemu tego nie powtórzył w miniony poniedziałek na Ciutat de Valencia? Nie musiał rotować składem bo w Copa del Rey miał zaliczkę czterech bramek i tam mógł wystawić w całości rezerwy, a w meczu z „Granotas” wysłać do boju ten sam skład. A Argentyńczyk w meczu o jego być albo nie być nie dość, że zmienił ustawienie na 3-5-2, którego wcześniej nie trenowali i nie grali, a również zmienił pozycje zawodnikom.

Williams znowu powędrował do ataku, gdzie się nie sprawdza, Aduriz schodził do boków, debiutant Ganea grał lewe wahadło. Chociaż lepiej się czuje albo na skrzydle albo na obronie, Nolaskoain pełnił funkcję ostatniego stopera, a Muniain w sumie nie wiadomo na jakiej grał pozycji. I to chyba bardziej przypieczętowało los Berizzo, a nie sama klęska z Levante. Bo przegrać można nawet w złym stylu ale popisywać się bezmyślnością, żeby nie powiedzieć gorzej, to po prostu jest porażka na całej linii pokazująca jednocześnie, że trener nie wie, co robi.

Czy tym razem historia z sezonu 2006/2007 się powtórzy? A może powoli należy się oswajać z myślą pierwszego w historii spadku z La Liga?

Sezon jest jeszcze długi i wszystko może się zdarzyć. W tym roku liga jest wyjątkowo wyrównana. Drużyna ma olbrzymi potencjał i może wygrać z każdym, tylko potrzeba odpowiedniego trenera, który do nich trafi, ustawi ich i nie będzie robił dywersji zmianami, czy też bronieniem wyniku w momencie, gdy trzeba po prostu zaatakować i dobić rywala. Na pewno dopóki piłka będzie w grze, to Baskowie się nie poddadzą i będą walczyć do końca.

Czy kibice Athletic mówią o coraz większym widmie spadku, czy na razie są spokojni i równie spokojnie czekają na przełamanie swoich ulubieńców?

Kibice Athletic są bardzo specyficzni. Oni zawsze wierzą w swój klub, są nad wyraz spokojni i cierpliwi. Do ostatniego gwizdka sędziego w ostatnim meczu ligowym nie będzie tematu spadku. Dla nich każdy mecz ich drużyny, to jakby osobne święto. Na San Mames trudno o gwizdy pod adresem zawodników nawet po przegranym meczu, czy wymachiwanie białymi chusteczkami w stronę trenera i zarządu. Na innych stadionach bywa to normą przy słabszych wynikach. Kibice wybaczą zawodnikom prawie wszystko. Prawie, bo nie wybaczą nie przykładania się do gry, braku walki na murawie, czy też zdrady ich ideałów. To chyba jedyny klub, w którym wyniki owszem są ważne, ale w hierarchii znajdują się na szarym końcu.

Jak wiemy w Athletic mogą grać tylko piłkarze baskijskiego pochodzenia. Kiedyś piękna tradycja, dziś już przestarzała i chyba niemająca racji bytu. Czy kiedykolwiek Baskowie zrezygnują z tej tradycji? 

Nie sądzę. Ten klub to ich tożsamość, to ich sposób wyrażania siebie i swoich poglądów. Dla nich to więcej niż klub. To instytucja, która pozwalała im przetrwać najmroczniejsze czasy. To na San Mames mogli mówić w Euskera (język basków – przyp. red.) i wywieszać Ikurrinę (flaga Kraju Basków – przyp. red.). Jakiś czas temu przeprowadzono ankietę wśród fanów „Los Leones” na temat ewentualnego spadku do Segunda i tradycji Cantery. Około 80% fanów odpowiedziało, że prędzej woli by klub spadł z ligi niż zrezygnował z tradycji. To najlepiej pokazuje, jak silnie emocjonalnie jest to związane w kibicami Athletic. Dla nich to jest jedna wielka rodzina.

Wydaje się, że potrzebne są wzmocnienia. Pytanie tylko, kogo Athletic może kupić (skoro cały czas trzymają się swojej tradycji)? Czy i jakie nazwiska są wymieniane w kontekście zimowych wzmocnień?

Rynek jest ograniczony w związku z tradycją Cantery. Athletic jest chyba jedynym klubem na świecie, który ma duże pieniądze na transfery, ale nie ma je na kogo wydać. W kontekście potencjalnych wzmocnień najczęściej padają nazwiska Llorente i Andera Herrery. Problem polega na tym, że Fernando mocno podpadł fanom, gdy odchodził z klubu i jest bardzo niemile widziany na San Mames. A nowe władze w klubie raczej nie chciałyby zacząć swoich rządów od zadarcia z kibicami. Z kolei przyjście Herrery niekoniecznie wiele zmieni w grze Basków. Jest on świetnym piłkarzem, ale w słabej formie, tak jak i cały Manchester United.

Jego pensja byłaby zapewne spora. W środku pola jest spora konkurencja, więc taki transfer byłby raczej zbędny. Sporo mówi się o przyjściu Berenguera i to byłoby naprawdę ciekawe wzmocnienie gdyby nie fakt, że na prawej flance jest naprawdę ogromna rywalizacja. Kolejnym piłkarzem, który mógłby trafić do Bilbao byłby Ibai Gomez, który świetnie spisuje się w Alaves. Tyle że to byłby raczej transfer na przyszły sezon, a nie w zimowym okienku. Tak więc wygląda na to, że „Los Leones” będą musieli sobie poradzić własnymi siłami. Nie jest to złe rozwiązanie, ponieważ skład jest dość szeroki i ma olbrzymi potencjał. Jak się dobrze poustawia te klocki, to powinno być w porządku. Tylko do tego trzeba odpowiedniego trenera. I to będzie najważniejszy zimowy transfer.

Czy Gaizka Garitano to dobry wybór? Myślisz, że wyciągnie Athletic z dołka?

Garitano to na razie trener tymczasowy. Do czasu wyborów na pewno będzie prowadził Athletic. Co się okaże później? Zobaczymy. Na pewno jest to szkoleniowiec, który charakterem pasuje do „Los Leones”. Zna klub, zna styl jego gry, zna zawodników. Jednak nie sądzę by został pierwszym trenerem. Jego dwie kolejne przygody z profesjonalnymi klubami nie kończyły się dobrze. Wolałbym jednak szkoleniowca z wyższej półki, większego taktyka i stratega, ponieważ Baskowie mają umiejętności. Dlatego żałuję, że nie udało się dogadać z Tuchelem. Niemiecki albo francuski trener byłby idealny. Pieniądze są więc można spokojnie zatrudnić kogoś z nazwiskiem.

Wenger? Czy to jednak byłoby science-fiction?

Wenger byłby idealny dla „Los Leones” ze względu na świetne szkolenie młodzieży. Tu miałby dostęp do nieograniczonej liczby graczy i nikt by mu złego słowa nie powiedział na to że stawia na wychowanków. Nawet by go na rękach nosili. A może Conte? Jest jeszcze Blanc…. cóż pomarzyć zawsze można.

Podsumowując, piłkarze Athleticu mają potencjał, aby rywalizować o europejskie puchary, ale w tym sezonie grają dużo poniżej swoich możliwości. Zmiana trenera może jednak okazać się momentem przełomowym dla „Los Leones”. Do zakończenia rozgrywek zostało jeszcze sporo spotkań. Jutro zespół z Kraju Basków podejmie Gironę. Jeśli pokonają Katalończyków, to mogą wreszcie wejść na właściwe tory i zacząć myśleć o spokojnym utrzymaniu. Jak ostatecznie się to zakończy? Sprawdzimy na koniec sezonu.

Komentarze
R.I.P. (gość) - 3 miesiące temu

Wystarczyło, że Garitano ustawił wszystkich na swoich pozycjach i rewelacyjna Girona nie istniała na boisku. A jakie znaczenie ma Athletic dla swoich kibiców niech świadczą obrazki płaczących ze szczęścia kibiców na San Mames po bramce Aduriza. Bramce nie dającej żadnego pucharu, ale dającej zwycięstwo po świetnej grze i walce. Aupa Athletic.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze