Już dziś Roma zmierzy się w finale Ligi Europy z Sevillą. Obie ekipy widzą w wygranej szansę na uratowanie sezonu i zapewnienie sobie gry w Lidze Mistrzów na przyszły rok. Jak wyglądały oba zespoły w mijającym już sezonie? Kto lepiej przygotował się na finał? Jak wyglądają szanse obu drużyn?
Liga Europy od powstania Ligi Konferencji znacznie zyskała na prestiżu. Nikt nie traktuje już tych rozgrywek jako pucharu farmerów. Przeciwnie, w Lidze Europy o wiele trudniej dziś o drużynę przypadkową, częściej mamy do czynienia z solidnymi europejskimi markami. W tegorocznej edycji w finale zobaczymy dwie spragnione sukcesu drużyny, o pięknej historii i wspólnej historii. Finał ten będzie pełen różnych, w tym pozaboiskowych, kontekstów, które być może przełożą się na fantastyczne widowisko także dla neutralnego kibica. Ale zacznijmy od początku.
Jak Roma radziła sobie w tym sezonie?
Drugi sezon Jose Mourinho w Romie rozpoczął się od prawdziwej bomby. Nieoczekiwanie do klubu trafił gwiazdor Juventusu Paulo Dybala. Oczekiwania związane z tym transferem były bardzo wysokie. W tym momencie wydaje się, że Dybala spełnił większość z nich i z miejsca stał się motorem napędowym Romy. W wielu spotkaniach to właśnie on ciągnął zespół po trzy punkty i gdyby nie kontuzje, to jego liczby mogłyby dziś wyglądać znakomicie. No ale właśnie – kontuzje. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie zdrowie stanowiło największą przeszkodę w karierze Argentyńczyka. W ciągu sezonu kilkukrotnie wypadał on na okres kilku tygodni, czym znacząco obniżał potencjał ofensywny „Giallorosich”. Podobnie sytuacja wygląda teraz, kiedy Dybala wciąż nie doszedł do siebie po absurdalnie brutalnym zachowaniu Jose Luisa Palomino. Nie wiadomo, czy Dybala odegra większą rolę w finale, choć niedawne wypowiedzi Jose Mourinho mogą sugerować, że zagra max. 20-30 minut.
Oprócz Dybali w składzie Romy wyróżniały się też inne postaci. Bardzo pewnie przez większość sezonu prezentowały się trzyosobowy blok obrony: Smalling, Mancini i Ibanez oraz niezbyt mobilny, choć pewny w destrukcji i kontrolowaniu tempa gry duet pomocników: Cristante i Matić. Podobnie jak rok temu z Zalewskim (który wciąż stanowi ważny element pierwszego składu) Jose Mourinho upatrzył sobie w tym sezonie młodego wychowanka, na którego zdecydował się stawiać. Wybór padł na Edoardo Bove – środkowego pomocnika, który niedawno został bohaterem półfinałowego starcia z Bayerem Leverkusen. Urodzony w Rzymie pomocnik odpłaca się za zaufanie dobrą grą oraz zauważalnym rozwojem z tygodnia na tydzień. Przygoda w Romie stanowi zaprzeczenie tezy, jakoby Mourinho nie lubił stawiać na młodych.











