Artur Skowronek tak szybko z Krakowa nie odleci


Wisła Kraków zaczyna wygrywać w PKO Ekstraklasie

25 października 2020 Artur Skowronek tak szybko z Krakowa nie odleci
JAKUB GRUCA / 400mm.pl

Wisła Kraków wchodzi na zwycięską ścieżkę. Choć to tylko dwa zwycięstwa, to warto zauważyć bardzo dobrą postawę „Białej Gwiazdy”. To nie tylko korzystny wynik i trzy punkty do tabeli, ale rozwój poszczególnych graczy. Bierzmy jednak poprawkę na to, że były to spotkania z dwoma beniaminkami. Dobrymi meczami swoją posadę uratował trener Artur Skowronek.


Udostępnij na Udostępnij na

Artur Skowronek jest opiekunem krakowskiej Wisły od listopada ubiegłego roku. Za trzy tygodnie minie dokładnie rok, odkąd prowadzi „Białą Gwiazdę”. Często była to trudna relacja. Z nieba do piekła i tak cały czas. Przychodził jako strażak za Macieja Stolarczyka, został twórcą sukcesu Wisły Kraków w poprzednim sezonie, jakim było utrzymanie. Obecny sezon nie zaczął się jednak tak kolorowo. Świadczą o tym choćby pogłoski o zwolnieniu Artura Skowronka. Teraz możemy spokojnie napisać, że były trener Stali Mielec jest odpowiednią osobą na odpowiednim stanowisku.

Krakowska sinusoida

Trudno nie odnieść wrażenia, że wyniki oraz nastroje w Wiśle można przedstawić za pomocą sinusoidy. Trzy mecze wygrane i wydaje się, że wszystko jest w porządku. A tu pach, nagle wjeżdżają trzy porażki. Ot tak marzenia kibiców Wisły Kraków się rozpadają. Skazani na wahania formy i nastrojów. Fakt, dla postronnego fana to może ciekawe zjawisko, ale dla pamiętającego lata świetności Wisły krakowianina nie za bardzo.

Po słabym początku obecnych rozgrywek, wręcz rzekłoby się bardzo słabym, kiedy Artur Skowronek czekał aż pięć spotkań na pierwsze trzy punkty, teraz nadszedł lepszy czas. Na jak długo? W przypadku „Białej Gwiazdy” to pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź. Na razie to dwa, a w zasadzie trzy dobre spotkania, z których można się cieszyć, bo zaliczylibyśmy do tego grona jeszcze mecz z ówczesnym liderem, Górnikiem Zabrze.

Gorący stołek Artura Skowronka

Przyzwyczailiśmy się do tego, że gdy wyniki się nie zgadzają, to zazwyczaj jest to wina trenera i sztabu szkoleniowego. Przecież to ich jest najłatwiej zwolnić. To się już nigdy nie zmieni. Także gorąco się zrobiło Arturowi Skowronkowi. Jego posada stała się zagrożona, a kibice Wisły szukali już zastępcy, który dźwignąłby ten trudny wózek. Z mojej perspektywy trudno by było znaleźć kogoś lepszego. No tak, ale Polak mądry po fakcie.

W tym przypadku cierpliwość opłaciła się zarządowi Wisły Kraków. Teraz przychodzą skutki tej decyzji. Wisła wydostała się z pozycji zagrożonych spadkiem, pokonując przy tym głównych kandydatów do spadku. Oddaliła się od strefy spadkowej i teraz Artur Skowronek może spokojnie pracować. Bez presji i nerwów. Po raz kolejny udowodnił, że zasługuje na tę posadę i załagodził słabą formę. To też warto docenić. Nie każdy szkoleniowiec potrafi sobie poradzić z kryzysem i narastającą presją.

Nie popadajmy w hurraoptymizm

Kalendarz był na tyle łaskawy dla Wisły, że grali oni dwa mecze z rzędu z beniaminkami, które szorują na razie po dnie tabeli. Oddać trzeba jednak, że „Biała Gwiazda” łatwo sobie poradziła z oboma przeciwnikami. Mieć łatwego rywala to jedno, trudniej to wykorzystać. To zrobili piłkarze Artura Skowronka. Bilans bramkowy w tych starciach to 9:0, więc jest się z czego cieszyć.

Wisła pokazała miejsce w szeregu beniaminkom, no właśnie, beniaminkom, którzy nie prezentują się na początku sezonu zbyt dobrze. Stal Mielec nie wiedziała, co się dzieje przed tygodniem. Drużyna Dariusza Skrzypczaka była beznadziejna, a na temat defensywy lepiej się nie wypowiadać. Podbeskidzie stawiało się jedynie w pierwszej połowie, jednak po pierwszej bramce rozsypało się. Oba zespoły mają najgorsze formacje defensywne w ekstraklasie. To pokazuje, że lepiej stonować nastroje i poczekać na następne spotkania.

Spotkanie z Podbeskidziem

W spotkaniu z „Góralami” początek wcale nie był taki kolorowy. To Podbeskidzie mocniej zaczęło i przeważało w pierwszych minutach. W Mielcu udało się od razu przełamać obronę rywali, a później już poszło jak z płatka. Tym razem scenariusz był trochę inny. Momentem przełomowym był rzut wolny, po którym podyktowany został rzut karny. Przyznajemy, dość kontrowersyjny. Z jedenastego metra pewnie uderzył Jean Carlos i Wisła wyszła na prowadzenie.

Od tego momentu gra Wisły już się kleiła. Piłkarze Artura Skowronka podchodzili wysoko do „Górali”, którzy ewidentnie pogubili się w drugiej połowie. Bardzo dobry mecz rozgrywał hiszpański pomocnik Chuca – zdobywca drugiej bramki. Po jego strzale piłka zmyliła Rafała Leszczyńskiego i wpadła do siatki. Mecz układał się idealnie dla Artura Skowronka. Jakby tego było mało, bardzo nieodpowiedzialnie zachował się Aleksander Komor, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Brown Forbesa. W konsekwencji dostał czerwoną kartką.

Wtedy spotkanie zostało w zasadzie rozstrzygnięte. Artur Skowronek pozwolił sobie na kilka zmian. Wpuścił między innymi Jakuba Błaszczykowskiego. Ten odwdzięczył mu się przypieczętowaniem wyniku. Reprezentant Polski minął rywala na skrzydle, a następnie zszedł do środka i zawinął rogala, pokonując bramkarza. Jakub Błaszczykowski jak z najlepszych lat. Jego dobra forma to bardzo dobra wiadomość dla Artura Skowronka. Pomimo swojego wieku to jest jednak jakość, która wyróżnia się w PKO Ekstraklasie.

– Ten mecz był dla nas bardzo trudny. Szczególnie w pierwszej połowie przeciwnik był bardzo dobrze poukładany i odpowiednio nastawiony do spotkania. Było dużo dyscypliny, wysokiego pressingu, doskoku i to sprawiało nam trudności w tym, żeby grać to, co sobie założyliśmy. Mamy jednak świadomą drużynę, która wie, że pomimo bramki należało wprowadzić kilka korekt. Dobrze, że odpowiednio zareagowaliśmy w drugiej połowie. Było trochę więcej gry, której oczekujemy od siebie na co dzień w treningu i którą chcemy przełożyć na ligę. Gratulacje dla zawodników, przede wszystkim dlatego, że w tych trudnych momentach byliśmy drużyną – Artur Skowronek po meczu z Podbeskidziem.

W końcu jest jakość w zespole

Od kilku lat Wisła Kraków zmaga się z tym samym problemem. Brak pieniędzy. W konsekwencji kadra często jest minimalistyczna i tworzona jak najmniejszym kosztem. Często łatana wychowankami. Teraz, gdy powrócili już wszyscy najważniejsi gracze, można z całą odpowiedzialnością napisać, że Wisła Kraków ma naprawdę solidny zespół. Artur Skowronek ma w czym wybierać.

Ofensywa jest bardzo dobrze obsadzona. Felicio Brown Forbes, Yaw Yeboah, Jean Carlos, Olek Buksa czy Jakub Błaszczykowski gwarantują najlepszy atak od czasów Carlitosa i Jesusa Imaza. Środek pola z Bashą, Plewką, Chucą i Zhukovem też gwarantuje pewną jakość. Zarazem potrafią bronić, jak i atakować. Na pierwszy rzut oka największe problemy są z defensywą. Warto jednak zauważyć, że w ostatnich trzech spotkaniach Wisła nie straciła bramki. Głównie to zasługa Michala Frydrycha. Gdy on gra, „Biała Gwiazda” zawsze ma czyste konto. Jego partnerem na środku obrony jest Maciej Sadlok.

W Krakowie stworzono naprawdę niezłą paczkę. Jest kim postraszyć. Artur Skowronek nie może niepowodzeń tłumaczyć słabą kadrą czy łataniem na siłę zespołu. Akurat w tym sezonie wygląda to inaczej. Jak na razie nie musi tego robić. Swoją posadę uratował, piłkarzy odbudował, zbudował pewność siebie w drużynie, no to co, pora na stabilizację i walkę o coś więcej niż utrzymanie. Pamiętajmy, jak na razie wygrali tylko z beniaminkami, ale dobra gra napawa optymizmem przed resztą sezonu.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze