Zenit swój najbliższy mecz rozegra ze Spartakiem. To będzie ważne spotkanie nie tylko ze względu na sytuację w ligowej tabeli i fakt, że klub z Petersburga nie może pozwolić sobie na potknięcie (jeśli chce oczywiście zdobyć mistrzostwo kraju). Atmosferę podgrzewa również postać Artioma Dziuby, napastnika, który dołączył do elity rosyjskiej piłki. Dlaczego?
Rosyjski „Klub 100” zyskał kolejnego członka. Artiom Dziuba w meczu z Amkarem Perm strzelił swoją jubileuszową bramkę. Setną, co jest wyczynem wartym poświęcenia szczególnej uwagi. Być może taka liczba goli nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś, jednak trzeba mieć na uwadze, że rosyjska elita łączy jedynie trzydziestu zawodników, z czego tylko pięciu jest nadal aktywnych zawodowo. I na pewno wszystkich doskonale znacie. Są to: Aleksandr Kierżakow (który dzięki kolejnej bramce w Szwajcarii ma na koncie 230 bramek i jest niekwestionowanym i niedoścignionym liderem „Klubu 100”), Roman Pawluczenko (183 bramki), Andriej Arszawin (128 bramek), Paweł Pogrebniak (109 bramek) i wspomniany wcześniej bohater tekstu – Artiom Dziuba (100). Zawodnik Zenitu znajduje się w o tyle lepszej sytuacji, że jest najmłodszy z przedstawionych Rosjan. Ma 27 lat, a więc wiadomo, że zagra jeszcze kilka sezonów na najwyższym poziomie. Czy dobije do 150 bramek?
https://twitter.com/KatherineAFC/status/719113928995913729
Rosły napastnik (aż 194 cm wzrostu!) ma taki właśnie cel. Jak poza tym skomentował swój wyczyn? – Wciąż jeszcze nie dotarło do mnie w pełni, że jestem jednym z najlepszych strzelców Rosji. Wcześniej nie myślałem o tym, ale od niedawna „Sport-Express” zaczął przypominać, że już niewiele pozostało mi do zdobycia członkostwa w „Klubie 100” – powiedział w wywiadzie dla wspomnianej wcześniej gazety. Zawodnik, co jest naprawdę ważne, jednak nie skupił się tylko na sobie. Pogratulował Aleksandrowi Kokorinowi jego pierwszej bramki dla Zenitu, która padła w tym samym meczu. Podziękował też Andre Villasowi-Boasowi oraz jego asystentom. Piłkarz jest bardzo dobry w grze w powietrzu, świetnie też współpracuje ze swoimi pozostałymi ofensywnie grającymi kolegami.

W pierwszy dzień weekendu na Dziubę czeka specyficzna atmosfera – z jednej strony złość kibiców Spartaka za to, że przeszedł do klubu jednego z największych rywali i… nadal niezbyt przyjazne przyjęcie przez fanów Zenitu. Oczywiście część z nich już przekonała się do popularnego „Dziubinho”, jednak ci najbardziej zagorzali nadal nie są zbyt przyjaźnie do niego nastawieni. I to dość… delikatne stwierdzenie. Napastnik nie należy do piłkarzy, którzy przywiązują się do klubowych barw. Jego podejście można porównać do tego, z którego znany jest Zlatan Ibrahimović. Tak jak on ma też dość cięty język (oj kłócił się z kibicami, oj kłócił). Zarzucano mu też psucie atmosfery w poprzednich drużynach z powodu swojego trudnego charakteru, ale czy w Zenicie jest tak samo? Nie widać tego na boisku ani na wielu zakulisowych filmach, których jest bez liku. A co mówi o tym zamieszaniu sam zainteresowany? – – te słowa, wypowiedziane przez Dziubę, możemy przeczytać na rosyjskim portalu Sports.ru.












